czwartek, 14 maja
9 C
Warszawa

ZAKŁADY NA PRZYSZŁOŚĆ WYŚCIGÓW KONNYCH

Czy europejskie rządy w pełni dostrzegają ekonomiczną wartość wyścigów konnych i jak rynek zakładów może ewoluować po 2026 roku? Ze względu na ścisły związek z hazardem, wyścigi konne coraz częściej trafiają do głośnych debat politycznych. W całej Europie i poza nią skutki coraz ostrzejszych regulacji, w połączeniu z rosnącymi podatkami, tworzą znacznie trudniejsze otoczenie do funkcjonowania.

Szwecja ma jedne z najbardziej drakońskich polityk hazardowych w Europie – ostatnie naziemne kasyno ma zostać tam zamknięte w styczniu 2026 roku. Tymczasem w Wielkiej Brytanii Komisja ds. Hazardu (Gambling Commission) jasno deklaruje, że postrzega hazard „jako formę rozrywki, która wymaga ścisłej regulacji, aby chronić osoby wrażliwe/dzieci przed szkodą”.

Finansowanie wyścigów konnych w Wielkiej Brytanii pochodzi z levy (ustawowej daniny od zakładów) oraz opłat z tytułu praw medialnych, dlatego większość brytyjskiej branży wyścigowej odetchnęła z ogromną ulgą w listopadzie 2025 r., gdy kanclerz skarbu Rachel Reeves ogłosiła w budżecie, że stawka podatku od zakładów na wyścigi konne pozostanie bez zmian na poziomie 15%. British Horseracing Authority (BHA) chętnie okrzyknęła swoją kampanię „Axe The Racing Tax” ogromnym sukcesem.

Z drugiej strony obecny laburzystowski rząd postanowił skoncentrować uwagę na branży hazardowej jako źródle zwiększonych wpływów podatkowych, wskazując odpowiedzialność społeczną jako kluczowy motyw. Remote Gaming Duty (RGD) – podatek od zysków z internetowych automatów i gier kasynowych – wzrósł z 21% do 40%, a podatek od internetowych zakładów na inne sporty wzrósł z 15% do 25%. Ponieważ brytyjskie wyścigi konne są silnie uzależnione od bukmacherów w zakresie sponsoringu i szerszej ekspozycji, a sami bukmacherzy mają problemy z dopięciem budżetów, negatywne konsekwencje tych decyzji są natychmiast widoczne.

Aby jednak przezwyciężyć zagrożenia, trzeba być gotowym „myśleć nieszablonowo” i chcieć dostosować się do nowego – mniej znanego albo bardziej wymagającego – środowiska. Wyścigi konne i szeroko rozumiana branża hazardowa muszą przyjąć podobne podejście, aby przetrwać burzliwe czasy. Jak więc sport i branża zakładów mogą wykonać te pozytywne ruchy? To moment dla innowatorów.

W wielu jurysdykcjach powszechne są zakłady wzajemne w systemie Tote, a World Tote Association (WoTA) wskazuje w raporcie Martina Purbricka Tote Betting And Horse Racing: Tax, Responsible Gambling, And The Contribution to Society, że dowody z 77 jurysdykcji pokazują, iż zakłady wzajemne mogą najlepiej pomóc w zapewnieniu udanej przyszłości wyścigów konnych na całym świecie.

World Tote Association – zrzeszające 24 operatorów zakładów wzajemnych o obrotach przekraczających 30 mld euro oraz 10 członków stowarzyszonych – jak sami mówią, jest „odpowiedzialne za łączenie operatorów zakładów wzajemnych/parimutuel z całego świata, aby promować i wspierać branżę wyścigów konnych w sposób społecznie odpowiedzialny i zrównoważony”.

Kluczowe wnioski raportu WoTA wskazują, że zakłady tote mogą wnosić istotny wkład społeczny, z natury różnią się od zakładów o stałych kursach i są fundamentalne dla struktury ekonomicznej wyścigów konnych. Jednocześnie zakłady tote cierpią na pewne strukturalne problemy podatkowe, a podnoszenie stawek podatkowych od zakładów nie przekłada się odwrotnie na zmniejszenie skali hazardu problemowego.

ZDJĘCIE POWYŻEJ: Innowacyjny World Pool Hong Kong Jockey Club, którego celem jest prezentowanie najlepszych wyścigów świata globalnej publiczności, obejmując gonitwy na całym świecie.

Dyrektor generalny Hong Kong Jockey Club (HKJC) Winfried Engelbrecht-Bresges był cytowany przez Racing Post (17 września 2025 r.), odnosząc się do podobnych przeszkód przy omawianiu rozwoju zakładów puli, głównie World Pool: „My [HKJC] musieliśmy wykazać w Hongkongu, że zwiększenie liczby możliwości gry nie doprowadzi do szkód hazardowych”.

World Pool, określany przez siebie jako „innowacyjna wersja międzynarodowego comminglingu”, ma na celu łączenie puli zakładów z różnych krajów i dostarczyć najlepsze wyścigi świata globalnej publiczności, obejmując gonitwy w Hongkongu, Dubaju, Arabii Saudyjskiej, RPA, Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii, Irlandii i Niemczech.

Tim Carroll, doświadczony gracz, pracujący w mediach jako komentator i autor, jest zagorzałym zwolennikiem hongkońskich zakładów puli: „System w Hongkongu jest świetny dla właściciela, trenera, dżokeja i gracza. Jest tam wszystko, czego potrzeba: wagi koni, każdy trening jest udokumentowany, dokumentacja weterynaryjna, powtórki barrier trials itd. – i wszystko za darmo. To ogromny plus dla gracza i z tej perspektywy Hongkong to najlepsze miejsce do obstawiania na świecie”.

„Pule Hong Kong Jockey Club (w tym World Pool) są mocne pod względem płynności i są przeznaczone dla graczy rekreacyjnych, bardziej poważnych indywidualnych graczy oraz większych syndykatów grających wysokimi stawkami”.

Carroll, który pozytywnie wypowiada się też o zakładach o stałych kursach u tradycyjnych bukmacherów w Wielkiej Brytanii, wspominał swoją ostatnią wizytę w Australii na Melbourne Cup, mówiąc o popularności Totalisator Agency Board (TAB). W wielu australijskich stanach liczne puby, bary i hotele oferują możliwość zawierania zakładów na miejscu, zwykle w wydzielonych strefach znanych jako TAB, działających w sposób porównywalny do systemu pari-mutuel we Francji.

„Jest tam mnóstwo wyścigów i jeśli ktoś chce postawić duży zakład na konia, to zakład zostanie przyjęty w systemie Tote. Tak jest od lat. Jednak potrzebna jest płynność w tych pulach, a Australia nie ma takiej płynności jak Hongkong czy World Pool. Ona istnieje przy najważniejszych gonitwach, jak Melbourne Cup, Caulfield Cup i Golden Slipper – zresztą wiele z nich jest dziś także objętych World Pool – ale przy wielu innych, codziennych terminach mityngów duży, pięciocyfrowy zakład może zniekształcić realną cenę (kurs) konia”.

„Najlepszy przykład, jaki przychodzi mi do głowy, to sytuacja, gdy japoński czempion Deep Impact startował w 2006 Prix de l’Arc de Triomphe: napłynęła fala lojalnych pieniędzy od japońskich graczy, którzy wpompowali miliony do puli pari-mutuel, przez co koń poszedł na 1,5 we francuskim tote, podczas gdy u firm [z UK] był wyceniany na 9-4”.

ZDJĘCIA POWYŻEJ: Paddy’s Sportsbook w Hippodrome Casino w centrum Londynu – pierwsze tego rodzaju miejsce w Europie.

Bary w stylu „sports bar” są znacznie rzadsze w Wielkiej Brytanii i Irlandii, choć Paddy’s Sportsbook niedawno uruchomił dużą strefę w Hippodrome Casino w centralnym Londynie. Carroll jest wielkim fanem takich miejsc w rodzinnej Australii, podkreślając ich bezpośrednie korzyści dla wyścigów konnych: „Podoba mi się to, że w Australii wyścigi konne są praktycznie w każdym pubie czy klubie. Nieważne, gdzie pójdziesz – ludzie oglądają wyścigi, więc się do nich przyzwyczajają”.

„Ponieważ to środowisko, w którym są mamy i ojcowie (a nawet dzieci), ma to bardziej atmosferę klubu sportowego – obok bilardu i darta. Społecznie ma to swój urok, a wyścigi konne czy chartów są rozrywką dla sporej części ludzi”.

„Na przykład będę tam z żoną: ona może postawić parę zakładów, a ja będę się tym bardziej interesował, ale później po południu usiądziemy i zjemy kolację w pubie. To fajne środowisko, które sprzedaje branżę. Mieszkam w UK tak długo, że człowiek o tym zapomina, ale gdy ostatnio tam byłem, poczułem, że akceptacja społeczna dla wyścigów i hazardu jest w Australii dużo większa”.

W pewnym stopniu Wielka Brytania została w tyle za krajami takimi jak Hongkong, Francja i Australia. Główni bukmacherzy czują się mocno przybici: podwyżki podatków, gwałtownie rosnące koszty utrzymania lokali oraz rosnące opłaty za różne pakiety praw medialnych.

Tymczasem powszechnie wiadomo, że brytyjski rynek pubów także ma kłopoty – według danych British Beer and Pub Association (BBPA) w 2025 r. można się spodziewać zamknięcia jednego pubu każdego dnia.

Uwzględniając, że prawdopodobnie do pokonania byłyby poważne przeszkody polityczne, a być może nawet kwestie natury religijnej, trudno nie rozważać potencjalnej wartości dodanej wynikającej z uruchomienia w tych brytyjskich pubach i klubach, które nadal radzą sobie ponad oczekiwania, oferty zakładów związanych z wyścigami – czy to w formie puli, czy bukmacherskiej.

Przykładowo sieć J.D. Wetherspoon ma ponad 800 lokalizacji w całej Wielkiej Brytanii, a dodatkowo ponad pięćdziesiąt hoteli. Jej założyciel Tim Martin często jest głośnym krytykiem rządu i nie boi się kwestionować status quo. Są też inne podobne grupy pubowe – np. Greene King – które teoretycznie również mogłyby być skłonne do negocjacji.

Taka ekspansja, a nawet proste unowocześnienie, mogłaby oznaczać scenariusz win-win dla dużych bukmacherów albo dla Britbet – brytyjskiego gospodarza puli i operatora dla 19 torów wyścigowych w Wielkiej Brytanii.

Rob Waterhouse, bukmacher i mąż legendarnej australijskiej trenerki Gai Waterhouse, również z przekonaniem mówi o problemach branży wyścigów konnych na świecie, potępiając stały napór negatywnych opinii wobec hazardu: „To ciągły problem w tym ‘woke’ świecie, prawda? Powiedziałbym, że to wspaniałe, iż zwykły pracujący człowiek może postawić zakład i zrobić analizę gonitwy (form), wkładając trochę wysiłku intelektualnego w znalezienie zwycięzcy – być może to jego jedyna w życiu okazja, by to zrobić. To bardzo duża część sportu”.

„Problem polega na tym, że w świecie, w którym żyjemy, wydaje się coraz więcej pieniędzy na opiekę społeczną, a te pieniądze muszą skądś pochodzić, więc hazard – ze wszystkich ‘grzechów’ – jest łatwym celem. To wielka szkoda”.

Choć nie da się zaprzeczyć, że ostre regulacje i duże podwyżki podatków – sięgające nawet 36,15% GGR w Holandii – uderzają w branżę bukmacherską, Waterhouse zauważa też, że „kryzys kosztów życia” bezpośrednio wpłynął na nawyki graczy.

„Oprócz obstawiania na torze podczas Royal Ascot, obstawiam też w Sydney, w Melbourne i na innych wyścigach w Australii – i nie ma wątpliwości, że ludziom ubyło gotówki w kieszeniach”.

W wyraźnym kontraście do ponurego obrazu gospodarki, frekwencja na torach w Australii trzyma się dobrze, a podobne trendy pojawiają się w Wielkiej Brytanii.

Nie zawsze jednak przekłada się to na wzrost obrotów tradycyjnych bukmacherów na torze – wpływa na to „typ klienta” przychodzącego na mityng oraz pojawienie się „bukmacherów in-house” (torowych), które bezpośrednio ogranicza wolumen obrotu.

Waterhouse obserwuje tę zmianę, mówiąc: „jako bukmacher wolałbym mieć na mityngu ludzi wyścigów niż ludzi, którzy przyszli imprezować i pić szampana”, ale idzie dużo dalej, potępiając brak wartości oferowanej przez bukmacherów „in-house”.

„UK nie jest moim krajem, ale uważam, że to złe, że tory sprowadzają własnych bukmacherów ‘in-house’ albo systemy Tote. Ci operatorzy stosują ogromne marże (overround), co jest bardzo nie fair wobec graczy. Uważam, że gracze dostają złą ofertę od [niektórych] torów. To źle, że oni to robią. Dla mnie to prawie jak okradanie graczy, więc to bardzo złe”.

Mimo tych wyzwań głównym celem Waterhouse’a pozostają dochodowe punkty bukmacherskie i działalność na torze, a rynek online jest dziś postrzegany jako mający niewielką wartość dodaną.

„Nasze obroty spadły, ale na szczęście podatki dla bukmacherów na torze w Australii są dość niskie, podobnie jak w UK. Byłem zaangażowany w trzy biznesy online i sprzedałem wszystkie trzy. Oni [rząd] po prostu ciągle podnoszą podatki dla biznesów online do poziomu, przy którym przestaje to być opłacalne – i to jest bardzo smutne”.

Bukmacherzy na torze mają niewiele do obaw zarówno ze strony czarnego rynku, jak i coraz bardziej restrykcyjnych kontroli „affordability” (zdolności do ponoszenia wydatków) nakładanych na klientów przez licencjonowanych i regulowanych operatorów online. Waterhouse chętnie promuje zalety obstawiania na torze.

„W Australii nastąpił wzrost [czarnego rynku] – kilka osób reklamuje się jako bukmacherzy, ale nie mają licencji i niejednokrotnie zabierali stawki i nie wypłacali wygranych graczom. Nie mówię tego z pełnym autorytetem, ale podejrzewam, że wiele osób będzie dzwoniło do bukmacherów torowych, żeby obstawiać, bo ich podatki są niższe”.

„Z tego, co rozumiem, w Anglii, jeśli wejdziesz do punktu bukmacherskiego i chcesz postawić 100 funtów na konia, poproszą cię, żebyś udowodnił, że cię na to stać – zażądają historii bankowej, potwierdzenia dochodów i czegoś jeszcze. To wszystko wydaje się bardzo dziwne”.

Skoro więc każdy aspekt branży bukmacherskiej w Europie, Australii i poza nią jest zagrożony, a średnia cena roczniaka w Australii w 2025 r. wynosi około 149 000 AUD, a posiadanie konia – zdaniem Roba Waterhouse’a – jest „zbyt drogie dla przeciętnej osoby”, gdzie szukać rozwiązania?

Jak słusznie zauważa Waterhouse: „Wyścigi konne to jedna z tych wspaniałych rzeczy, gdzie każdy może zacząć rozmowę o koniach, o tym, co tutaj zagrałeś, czy wygrywasz. Łatwo zacząć rozmowę w odniesieniu do wyścigów”.

Dla mnie, jako autora tego raportu i entuzjastycznie oddanego wyścigom konnym, to właśnie te kanały dialogu pozostają kluczowe. Niezbędne jest, aby ci, którzy decydują się poświęcić swoje zawodowe życie bukmacherce lub szerzej – branży wyścigowej – pozostali zjednoczeni w działaniu na rzecz rozwoju sportu. To proste: to nie jest czas na podziały ani, co gorsza, na działania wyłącznie w imię samozachowawczości.

Kluczowi decydenci potrzebują dalekowzroczności i odważnej, śmiałej nowej wizji. Istnieje wiele możliwości, aby wyścigi konne i bukmacherka rozkwitały jako wspólna siła. Liderzy branży w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Francji, Niemczech, Hiszpanii, Szwecji, Australii i gdziekolwiek indziej muszą przygotować się na ostrą walkę polityczną i – jak ich odpowiednicy w Hongkongu – przesunąć narrację z „ryzyka szkód i uzależnienia” na prezentowanie szans wzrostu i inwestycji. Ryzyko niesie szansę, a często szczęście sprzyja odważnym.


STAWKI OPODATKOWANIA PŁACONE PRZEZ OPERATORÓW ZAKŁADÓW NA WYŚCIGI KONNE

AUSTRALIA: w oparciu o Point of Consumption Tax (POCT), który różni się w zależności od stanu lub terytorium, zwykle w przedziale 15–20% stanowego net state wagering.
FRANCJA: 15% Gross Gaming Revenue (GGR) dla online; 7,5% GGR dla punktów stacjonarnych (tor wyścigowy lub punkt PMU).
NIEMCY: podatek 5,3% – zarówno dla operatorów online, jak i naziemnych – naliczany od stawki zakładu postawionego na wyścigi konne. Znany jako Rennwettsteuer.
HONGKONG: płacony przez Hong Kong Jockey Club (HKJC), który jest monopolistą. Skala progresywna od 72,5% do 75,0% wpływów netto ze stawek; stała danina 72,5% od wszystkich gonitw nierozgrywanych lokalnie.
IRLANDIA: 2% od stawek (lub obrotu). Dla pośredników zakładów (giełd/bet exchanges) danina wynosi 25% od pobieranej prowizji.
HOLANDIA: 36,15% GGR. Obejmuje to ustawową opłatę 1,95% finansującą działalność holenderskiego regulatora hazardu Kansspelautoriteit.
HISZPANIA: 20% GGR; obniżone do 10% w miastach autonomicznych Ceuta i Melilla.
SZWECJA: 22% GGR. Wartość ta wzrosła z 18% 1 lipca 2024 r.
WIELKA BRYTANIA: General Betting Duty wynosi 15%, a dla podmiotów przyjmujących zakłady na brytyjskie wyścigi konne doliczana jest ustawowa danina (levy) w wysokości 10% ich zysków z tego rynku, reinwestowana w sport. Stawka 15% pozostała bez zmian w najnowszym budżecie (26 listopada 2025 r.).
POLSKA: ???

Powyższy artykuł stanowi tłumaczenie tekstu autorstwa Marka Rowntree’a, opublikowanego w European Trainer Magazine.

PolishTurf
PolishTurf
Tworzymy wspólną przestrzeń dla treści, opinii i dialogu — miejsce, w którym rodzą się pomysły i idee, a które jednocześnie wspiera rozwój wyścigów konnych oraz integruje środowisko.

Więcej od tego autora

Dyskwalifikacja Power Bolta i Bayesy. Chronologia sprawy i sprostowanie sędzi Ka...

W dniu 3 maja 2026 roku Komisja Techniczna na Torze Wyścigów Konnych Służewiec wydała orzeczenia o dyskwalifikacji koni Power Bolt oraz Bayesa z drugich miejsc zajętych odpowiednio w Nagrodzie Traf Warsaw Mile oraz Nagrodzie Europy. Podstawą dyskwalifikacji były pozytywne wyniki prób antydopingowych pobranych od obu koni po gonitwach rozegranych 24 sierpnia 2025 roku. W składzie Komisji Technicznej, która wydała powyższe orzeczenia, nie zasiadała Katarzyna Błesznowska-Korniłowicz.

Między manipulacją a lenistwem: cztery grzechy Marka Szewczyka

W odpowiedzi na tekst Marka Szewczyka „Jeszcze o prezesie PKWK” z bloga HipoLogika.pl, Jarosław Zalewski ponownie zabiera głos w trwającej polemice. Członek Rady Polskiego Klubu Wyścigów Konnych odnosi się do argumentów przedstawionych w najnowszym wpisie i wskazuje kolejne nieścisłości i manipulacje. Tekst Marka Szewczyka dostępny jest tutaj: „Jeszcze o prezesie PKWK”. Poniżej komentarz Jarosława Zalewskiego.

Fakty zamiast pomówień – komentarz Jarosława Zalewskiego do tekstu Marka Szewczy...

W odpowiedzi na krytyczny wpis „Populizm, populizm…” Marka Szewczyka na blogu HipoLogika.pl Jarosław Zalewski, członek Rady Polskiego Klubu Wyścigów Konnych i pracownik toru na wrocławskich Partynicach, prostuje nieścisłości i nieprawdziwe informacje zawarte w tekście. W swoim komentarzu który publikujemy poniżej wyjaśnia fakty dotyczące inicjatywy w sprawie odwołania Prezesa PKWK oraz odnosi się zarzutów Marka Szewczyka.

Co kryje się za 50-procentowym wzrostem puli nagród w Warszawie

Polskie władze zdecydowały się znacząco zwiększyć pule nagród w gonitwach rozgrywanych w Warszawie (+50%). Ten impuls wpisuje się w strategię otwarcia na arenę międzynarodową, w której Francja odgrywa istotną rolę.

Wywiad specjalny z Pawłem Gocłowskim – o wyścigach, hodowli i pełnej spójności r...

Przed rozpoczynającym się już wkrótce sezonem 2026 publikujemy ekskluzywny wywiad przeprowadzony przez redaktora naczelnego „Konia Polskiego" – Pawła Gocłowskiego – z prezesem Polskiego Klubu Wyścigów Konnych Pawłem Gocłowskim oraz prezesem Polskiego Związku Hodowców Koni Pełnej Krwi Angielskiej Pawłem Gocłowskim. Rozmowa dotyczy aktualnej sytuacji Klubu, kondycji hodowli oraz perspektyw rozwoju wyścigów konnych w Polsce w nadchodzącym sezonie.

Lepszy dojazd na Tor Służewiec w sezonie 2026

Dobra wiadomość dla wszystkich kibiców wyścigów konnych – w sezonie 2026 dojazd na Tor Służewiec będzie jeszcze prostszy i bardziej dostępny. W każdy dzień wyścigowy uruchomiona zostanie bezpłatna linia autobusowa 300, która połączy stację Metro Wilanowska bezpośrednio z Torem. To rozwiązanie pozwoli kibicom wygodnie i bez dodatkowych kosztów dotrzeć na wyścigi – wystarczy wsiąść przy metrze i wysiąść tuż przy Torze.

Na topie w tym tygodniu

Dyskwalifikacja Power Bol...

W dniu 3 maja 2026 roku Komisja Techniczna na Torze Wyścigów Konnych Służewiec wydała orzeczenia o dyskwalifikacji koni Power Bolt oraz Bayesa z drugich miejsc zajętych odpowiednio w Nagrodzie Traf Warsaw Mile oraz Nagrodzie Europy. Podstawą dyskwalifikacji były pozytywne wyniki prób antydopingowych pobranych od obu koni po gonitwach rozegranych 24 sierpnia 2025 roku. W składzie Komisji Technicznej, która wydała powyższe orzeczenia, nie zasiadała Katarzyna Błesznowska-Korniłowicz.

Fakty zamiast pomówień – ...

W odpowiedzi na krytyczny wpis „Populizm, populizm…” Marka Szewczyka na blogu HipoLogika.pl Jarosław Zalewski, członek Rady Polskiego Klubu Wyścigów Konnych i pracownik toru na wrocławskich Partynicach, prostuje nieścisłości i nieprawdziwe informacje zawarte w tekście. W swoim komentarzu który publikujemy poniżej wyjaśnia fakty dotyczące inicjatywy w sprawie odwołania Prezesa PKWK oraz odnosi się zarzutów Marka Szewczyka.

Między manipulacją a leni...

W odpowiedzi na tekst Marka Szewczyka „Jeszcze o prezesie PKWK” z bloga HipoLogika.pl, Jarosław Zalewski ponownie zabiera głos w trwającej polemice. Członek Rady Polskiego Klubu Wyścigów Konnych odnosi się do argumentów przedstawionych w najnowszym wpisie i wskazuje kolejne nieścisłości i manipulacje. Tekst Marka Szewczyka dostępny jest tutaj: „Jeszcze o prezesie PKWK”. Poniżej komentarz Jarosława Zalewskiego.

Między frekwencją a narra...

Otwarcie sezonu wyścigowego na Torze Służewiec zawsze niesie ze sobą określony ładunek symboliczny. To moment, w którym kończy się zimowe zawieszenie, a zaczyna opowieść – o koniach, ludziach, ambicjach i nadziejach. Tegoroczna inauguracja, według komunikatu organizatora, zgromadziła niemal 13 tysięcy widzów. Liczba imponująca – zwłaszcza jak na inaugurację sezonu – i, jak podkreślono, rekordowa. Pojawia się jednak pytanie, na ile za tą frekwencją idzie spójna, długofalowa narracja wokół samego sportu, jakim – poza warstwą selekcji hodowlanej – są wyścigi konne.

Co kryje się za 50-procen...

Polskie władze zdecydowały się znacząco zwiększyć pule nagród w gonitwach rozgrywanych w Warszawie (+50%). Ten impuls wpisuje się w strategię otwarcia na arenę międzynarodową, w której Francja odgrywa istotną rolę.

Tematy

Dyskwalifikacja Power Bol...

W dniu 3 maja 2026 roku Komisja Techniczna na Torze Wyścigów Konnych Służewiec wydała orzeczenia o dyskwalifikacji koni Power Bolt oraz Bayesa z drugich miejsc zajętych odpowiednio w Nagrodzie Traf Warsaw Mile oraz Nagrodzie Europy. Podstawą dyskwalifikacji były pozytywne wyniki prób antydopingowych pobranych od obu koni po gonitwach rozegranych 24 sierpnia 2025 roku. W składzie Komisji Technicznej, która wydała powyższe orzeczenia, nie zasiadała Katarzyna Błesznowska-Korniłowicz.

Między frekwencją a narra...

Otwarcie sezonu wyścigowego na Torze Służewiec zawsze niesie ze sobą określony ładunek symboliczny. To moment, w którym kończy się zimowe zawieszenie, a zaczyna opowieść – o koniach, ludziach, ambicjach i nadziejach. Tegoroczna inauguracja, według komunikatu organizatora, zgromadziła niemal 13 tysięcy widzów. Liczba imponująca – zwłaszcza jak na inaugurację sezonu – i, jak podkreślono, rekordowa. Pojawia się jednak pytanie, na ile za tą frekwencją idzie spójna, długofalowa narracja wokół samego sportu, jakim – poza warstwą selekcji hodowlanej – są wyścigi konne.

Między manipulacją a leni...

W odpowiedzi na tekst Marka Szewczyka „Jeszcze o prezesie PKWK” z bloga HipoLogika.pl, Jarosław Zalewski ponownie zabiera głos w trwającej polemice. Członek Rady Polskiego Klubu Wyścigów Konnych odnosi się do argumentów przedstawionych w najnowszym wpisie i wskazuje kolejne nieścisłości i manipulacje. Tekst Marka Szewczyka dostępny jest tutaj: „Jeszcze o prezesie PKWK”. Poniżej komentarz Jarosława Zalewskiego.

Fakty zamiast pomówień – ...

W odpowiedzi na krytyczny wpis „Populizm, populizm…” Marka Szewczyka na blogu HipoLogika.pl Jarosław Zalewski, członek Rady Polskiego Klubu Wyścigów Konnych i pracownik toru na wrocławskich Partynicach, prostuje nieścisłości i nieprawdziwe informacje zawarte w tekście. W swoim komentarzu który publikujemy poniżej wyjaśnia fakty dotyczące inicjatywy w sprawie odwołania Prezesa PKWK oraz odnosi się zarzutów Marka Szewczyka.

Co kryje się za 50-procen...

Polskie władze zdecydowały się znacząco zwiększyć pule nagród w gonitwach rozgrywanych w Warszawie (+50%). Ten impuls wpisuje się w strategię otwarcia na arenę międzynarodową, w której Francja odgrywa istotną rolę.

Wywiad specjalny z Pawłem...

Przed rozpoczynającym się już wkrótce sezonem 2026 publikujemy ekskluzywny wywiad przeprowadzony przez redaktora naczelnego „Konia Polskiego" – Pawła Gocłowskiego – z prezesem Polskiego Klubu Wyścigów Konnych Pawłem Gocłowskim oraz prezesem Polskiego Związku Hodowców Koni Pełnej Krwi Angielskiej Pawłem Gocłowskim. Rozmowa dotyczy aktualnej sytuacji Klubu, kondycji hodowli oraz perspektyw rozwoju wyścigów konnych w Polsce w nadchodzącym sezonie.

12 milionów złotych – jak...

Podniesienie puli nagród do poziomu 12 mln zł w sezonie wyścigowym 2026 roku nie jest ani zwykłym gestem wizerunkowym, ani tym bardziej korektą techniczną. Z punktu widzenia Totalizatora Sportowego jest to świadoma decyzja inwestycyjna, która po raz pierwszy od wielu lat dotyka fundamentu ekonomiki wyścigów, czyli sensu uczestnictwa w tym systemie dla jego kluczowych aktorów. W tym ruchu nie chodzi wyłącznie o większe pieniądze wypłacane za gonitwy. Chodzi o zmianę punktu ciężkości – z biernego utrzymania struktury wyścigów na próbę zbudowania trwałej wartości, która w dalszej kolejności może przełożyć się na większy obrót i lepszą monetyzację całego produktu.

Lepszy dojazd na Tor Służ...

Dobra wiadomość dla wszystkich kibiców wyścigów konnych – w sezonie 2026 dojazd na Tor Służewiec będzie jeszcze prostszy i bardziej dostępny. W każdy dzień wyścigowy uruchomiona zostanie bezpłatna linia autobusowa 300, która połączy stację Metro Wilanowska bezpośrednio z Torem. To rozwiązanie pozwoli kibicom wygodnie i bez dodatkowych kosztów dotrzeć na wyścigi – wystarczy wsiąść przy metrze i wysiąść tuż przy Torze.
spot_img

Powiązane artykuły

spot_imgspot_img