środa, 22 lipca
10.7 C
Warszawa
spot_img
spot_img

Time For The Star – wywiad z Adamem Wyrzykiem

Adam Wyrzyk, trener ogiera Time For The Star, zwycięzcy Derby oraz aktualny lider czempionatu trenerskiego opowiada o derbiście, zwycięstwach z przeszłości, gwiazdach pierwszej części sezonu oraz trudnej sytuacji wyścigów konnych w Polsce.

– To już piąte zwycięstwo konia w Pana treningu w Derby na Służewcu, ale chyba cieszy równie mocno, co poprzednie?

Każde zwycięstwo w Derby cieszy, bo to jest najważniejszy wyścig w karierze każdego trenera czy jeźdźca. Ja miło wspominam przede wszystkim trzy takie wygrane – na pewno tą ostatnią, bo jest świeża, ale bardzo cieszyło mnie również zwycięstwo siedemnastoletniego Szczepana Mazura na Natalie of Budysin, której nikt nie liczył. Przed Derby zajęła drugie miejsce, nikt nie stawiał na nią złamanego grosza, a Szczepan pojechał rewelacyjnie. Potem Natalie wygrała także Oaks.

Dobrze pamiętam również zwycięstwo Guitar Mana pod Aśką. Liczyliśmy go mniej niż Adahlena, więc była to spora niespodzianka. Niestety, po Derby Guitar Man miał bakteryjną kontuzję – flegmonę – i później już nie potrafił wrócić na tak wysoki poziom.

Przed tegorocznym Derby wiedzieliśmy, że mamy super konia. W pierwszym starcie nie pokazał jeszcze pełni możliwości, zajął trzecie miejsce, ale potem pokazał zwyżkę formy, wygrywając Memoriał Jerzego Jednaszewskiego.

Cała ta trójka – Natalie of Budysin, Guitar Man i teraz Time For The Star – nie wygrywała przed Derby na najwyższym poziomie. Wszystkie te przypadki to było narodzenie gwiazdy. Moi pozostali derbiści – Night Thunder i Caccini – wcześniej wygrali Nagrodę Iwna.

Gdy Caccini startował w Derby, mówiłem, że nie boję się nikogo, byłem tak pewny wygranej, a mało brakowało, żebyśmy przegrali ten wyścig. Tempo miało być mocne, a było wolne, nasz koń znajdował się za daleko, ale poradził sobie, bo przewyższał klasą pozostałych uczestników.

– Stefano Mura przeprowadził konia perfekcyjnie, z ogromnym zaufaniem, bez użycia bata. Fantastycznie się to oglądało.

Nawet doświadczony dżokej, gdyby zaplątał się z tyłu, pewnie poczułby panikę, wyjął bat i zaczął poganiać konia, ale Stefano chyba czuł, że on przyspiesza i jest w stanie spokojnie ich dogonić. Finisz, który pokazał na ostatnich metrach, robi wrażenie i należy czuć przed nim respekt. Zobaczymy, co będzie dalej pokazywał.

Time For The Star był pilnie obserwowany przez wielu fachowców. Dla tych, którzy uważnie śledzą wyścigi, był jednym z faworytów. Widać było, że robi postępy. Dla mnie faworytem był Rondnoir – przegraliśmy z nim w Nagrodzie Irandy i to przed nim czułem największy respekt.

– Minęły dwa dni od Derby, jak się aktualnie czuje Time For The Star?

Wszystko jest w porządku, nic mu nie dolega. Nie odczuł bardzo tego wyścigu, chociaż trzeba przyznać, że nawet jeśli koń wygrywa w ręku, to każdy start robi na nim jakieś wrażenie. Nawet kiedy łatwo wygrywa, w kolejnych biegach można spodziewać się wszystkiego – jego forma może iść do góry, ale może też spadać. Time For The Star pokazał w Derby, że jest w szczycie formy, wygrywając łatwo. Kolejne starty powiedzą, czy stać go na jeszcze więcej.

– Czy są już plany na starty za granicą, czy na razie Time For The Star będzie biegał tylko w Polsce?

Rozmawiałem z właścicielem po dekoracji i myślę, że w tym roku nie ma sensu jechać. Trzylatkiem, w którego bardzo wierzyłem, był Caccini, którego od razu po Derby wystawiliśmy w G1 w Berlinie. Nie wypadł tam źle – zajął piąte miejsce w sześciokonnej stawce. To był świetny koń i do dzisiaj miło go wspominam.

– Teraz ma Pan w stajni trzech derbistów – do używanych w hodowli Cacciniego i Guitar Mana dołączył Time For The Star.

Kiedyś miałem trzech zwycięzców Nagrody Rulera – Bronislava, Modraszka i Hard Worka – i nawet wszystkie biegały w tym samym czasie. Teraz z tej trójki derbistów dwa kryją, a jeden nadal bierze udział w gonitwach. To bardzo miłe, w mało której stajni można się pochwalić, że pod jednym dachem stoi trzech derbistów.

– W dwóch gonitwach najwyższej kategorii rozegranych przed Derby znakomicie pobiegły trenowane przez pana klacze. Black Angel była trzecia w Memoriale Fryderyka Jurjewicza, a Gloria Gentis zajęła drugie miejsce w Nagrodzie Prezesa Totalizatora Sportowego.

Specyfika mojego treningu polega na tym, że trenowane przeze mnie konie wiosną powoli się rozkręcają i dochodzą do optymalnej formy w trzecim-czwartym starcie. Black Angel w poprzednich tegorocznych występach gasła na prostej i biegała bez sił, a teraz zajęła świetne trzecie miejsce. Potem znakomicie pobiegła Gloria Gentis, która w wieku sześciu lat zrobiła najlepszy wyścig w karierze, pokonując kilka rewelacyjnych koni. Zresztą Black Angel jest jej rówieśniczką, były nawet kupowane na jednej aukcji. Tak samo jak Time For The Star i Kartacz – oba zostały zakupione na Tattersalls Ireland September Yearling Sale. Bardzo lubię tę aukcję, wystawianych jest tam dużo koni, jest z czego wybierać, także w przystępnych cenach.

– Gloria Gentis w Nagrodzie Prezesa Totalizatora Sportowego pokazała, że cierpliwość jest jedną z głównych składowych sukcesu.

Musieliśmy na nią czekać, bo borykała się z kontuzjami. Miała naderwany przyczep w stawie skokowym i ta kontuzja się odnawiała. Odnowiła się po roku, więc odstawiliśmy ją od pracy, stosowaliśmy wcierki. Tam nie ma żadnego dostępu, nic nie da się zrobić poza maściami i wcierkami. Od dwóch sezonów ta noga już się nie odzywa. Dobrze jej posłużyła taka przerwa. To jest jej ostatni sezon, zasłużyła na dobrą emeryturę.

Jej ojciec Harzand był świetnym koniem, wygrał Derby zarówno w Anglii, jak i w Irlandii, lecz w hodowli zawiódł. Myślę, że gdyby Gloria Gentis była trenowana na Zachodzie, mogłaby walczyć tam w gonitwach rangi listed. W podobnej formie była przed Wielką Warszawską, gdzie nie została dopuszczona do startu. Czuję z tego powodu niedosyt. Taka pochopna decyzja zabiera szansę trenerom i właścicielom konia.

– Niedawno na Służewcu wydarzyła się podobna sytuacja, gdy nie dopuszczono konia do startu z powodu niewykrycia czipu…

Ta sytuacja świadczy o niekompetencji i braku wyobraźni tych sędziów. Nie można być takim urzędniczym, bezwzględnym policjantem, trzeba spojrzeć na takie sytuacje z drugiej strony.

Ja zaczynałem jako właściciel i hodowca, moje konie były trenowane na Służewcu i wiem, jak to wygląda z tej perspektywy. Dlatego zawsze stoję po stronie pokrzywdzonych.

– Tym bardziej że aktualnie wyścigi konne są w ciężkiej sytuacji. Nagonka ze strony obrońców praw zwierząt jest większa niż kiedykolwiek wcześniej…

Widzieliśmy to chociażby w Strzegomiu, gdzie ktoś ponosi ogromne nakłady finansowe i organizacyjne, żeby przygotować dużą międzynarodową imprezę, a grupa osób jest w stanie to zakłócić. Dziwi mnie, że policja nie reaguje, bo w moim odczuciu jest to po prostu wandalizm i niszczenie czyjegoś dorobku.

Przecież człowiek, który zainwestował ogromne pieniądze w konia, jego trening i przyjazd na zawody przez pół Europy, najlepiej wie, czy ten koń jest przygotowany do startu i czy podejmuje związane z tym ryzyko. Właściciel, trener i jeździec mają największą wiedzę o tym, czy koń powinien wystartować.

Dla mnie sposób, w jaki niektóre organizacje się wypowiadają i działają, jest porażający. Mam wrażenie, że często chodzi bardziej o robienie zamieszania niż realną troskę o zwierzęta. Zapamiętałem z sytuacji w Strzegomiu hasło, że skoro tam już udało się zakłócić zawody, to teraz czas jechać na Morskie Oko. To pokazuje pewien schemat działania – od jednej akcji do drugiej.

Jednocześnie uważam, że to dobrze, że w te upały wyścigi zostały przeniesione na inny dzień. Zdarzają się sytuacje, kiedy zawody są odwoływane – czy to z powodu upałów, czy gdy tor zostaje zalany. Tak dzieje się nie tylko w Polsce, ale również za granicą.

Problem polega na tym, że w innych krajach organizatorom zależy na sprawnym i profesjonalnym funkcjonowaniu całego systemu, bo wyścigi są normalnie działającą branżą. Po takim odwołaniu gonitw natychmiast ustalany jest nowy termin. W Polsce nadal wygląda to inaczej – wiele rzeczy opiera się na państwowym finansowaniu, a koszty ponoszą głównie właściciele i trenerzy. To my utrzymujemy konie, inwestujemy w ich przygotowanie, a mimo to ktoś z zewnątrz próbuje decydować, co nasze konie mogą robić i czy mogą startować. To jest dla mnie po prostu chora sytuacja.

– W końcu bez dogłębnego zrozumienia konia i jego potrzeb osiągnięcie sukcesu na wyścigach nie jest możliwe. Dobrym przykładem jest zwycięstwo Kartacza w Nagrodzie Green Maestro, rozegranej pół godziny po Derby. To koń z trudnym charakterem, który w poprzednich tegorocznych startach trochę zawodził…

Do tej pory mierzył się z bardzo dobrymi końmi. W ostatnim starcie pobiegł z Black Angel i zajął siódme miejsce, ale niewiele stracił do najlepszych sprinterów w Nagrodzie Haracza. Trzylatkowi wiosną trudno rywalizować ze starszymi końmi.

Cieszy mnie jego wygrana, bo to koń, któremu wyścig musi ułożyć się po jego myśli. Jeśli tak się nie stanie, przestaje się starać, skraca akcję i skacze do góry. Znaleźliśmy sposób, żeby chciał się ścigać i od tego momentu zaczął prezentować się lepiej. Ten start pokazał, że chce walczyć.

Spodziewałem się, że będzie w rozgrywce. Choć wystartowały tutaj dobre konie, to jednak nie z tej samej półki co w Memoriale Fryderyka Jurjewicza, w którym biegła Black Angel. Gdyby Kartacz również tam wystartował, prawdopodobnie ponownie znalazłby się poza płatnymi miejscami. Poziom rywali jest zupełnie inny. Nawet jeśli wyścig kategorii A jest o sekundę wolniejszy od gonitwy niższej rangi, koń, który wygrał z teoretycznie słabszymi rywalami, nie byłby w stanie zwyciężyć z tymi z kategorii A. Tam zupełnie inaczej rozkłada się tempo, konie inaczej ruszają, reagują i przyspieszają. Mimo wolniejszego czasu tempo jest bardziej energetyczne, a nie każdy koń wytrzymuje taką presję psychiczną.

– W derbową niedzielę zadebiutowały dwa dwulatki z Pana stajni. Jak Pan ocenia ich występy?

Oba mi się podobały. Mangusta zajęła trzecie miejsce, a Rith Leat był co prawda ostatni w czterokonnej stawce, ale dobrze przyjął start i trzymał się jak równy z równym ze służewieckimi, wygalopowanymi końmi. Dopiero w końcówce go przytkało, w końcu pierwszy raz biegł taki dystans w takim tempie.

Mangusta została zakupiona na aukcji breeze up, do której była mocno przygotowywana. Konie na takich aukcjach galopują samodzielnie i tego przed aukcją trzeba je nauczyć. W tym starcie było widać, jak ładnie galopuje, ale na prostej chowała się za innym koniem, nie chciała zbliżyć się do koni przed sobą, zaczęła zwalniać i dopiero gdy rywale jej odjechali, ponownie zaczęła przyspieszać. Widać, że ma potencjał, tylko musi nabrać doświadczenia. Później będzie dobrym prospektem hodowlanym, bo w polskiej hodowli nie ma wielu klaczy z tak dobrym pochodzeniem.

– Który dwulatek z pana stajni jest kolejny w kolejce do debiutu?

Ciężko powiedzieć. W tym roku wszystkie moje dwulatki szybko skostniały, poza ogierkiem po State of Rest, ale i on już zaczął normalną pracę. Większość z nich ma już za sobą próbne starty w maszynie.

Być może ogierek po Soldier’s Call jako kolejny wyjdzie do startu. Niedługo może zadebiutować też klacz po Sealiway, ale zdenerwowała się w maszynie po zamknięciu drzwiczek i trochę się poobijała. Teraz ma uraz psychiczny do maszyny i musimy ją od nowa do niej przyzwyczajać.

Mam też niedużego konika po Raven’s Pass, ale wolałbym, żeby zadebiutował później, bo potomstwo tego reproduktora jest na ogół późniejsze. Pewnie nie będzie błyszczał w pierwszych startach, dlatego będziemy z nim czekać na trochę dłuższe dystanse i wolniejszą bieżnię.

Fajna jest też klacz po Awtaad, własności Westminster, ale jej start z kolei musimy odwlec ze względu na trudny charakter. Jest nadpobudliwa i potrzebuje jeszcze czasu, żeby trochę się ogarnąć. Dobrze zapowiadają się również córka Arizony i córka Calyxa.

Podsumowując, mam z czego wybierać, ale nie jestem pewien, czy zapiszę któregoś z nich od razu po letniej przerwie. Dwulatki mają to do siebie, że w ciągu dwóch tygodni potrafią zrobić duży progres, dlatego ciężko przewidzieć, który z nich będzie gotowy za te parę tygodni.

– Derbowa niedziela była dla pana stajni niezwykle udana, jednak nie obyło się także bez rozczarowań. Montenegrin, zdobywca czwartego miejsca w zeszłorocznym Derby, tym razem minął celownik jako ostatni w Nagrodzie Prezesa Totalizatora Sportowego.

Montenegrin zawodzi od początku sezonu. W zeszłym roku był przygotowywany według innego cyklu treningowego. Po tym słabym występie pomyślałem, że musimy do niego wrócić, bo koń ma za mało pracy objętościowej. Mam nadzieję, że zbudujemy mu solidną formę na jesień i Nagrodę Sac-a-Papier, bo na razie wygląda, jakby biegał bez kondycji.

Nienajlepiej wypadł także znakomity ogier czystej krwi arabskiej Fragnar, który w piątek był przedostatni w Nagrodzie Ofira.

Fragnar pobił dwa rekordy toru, a żeby w gonitwie padł rekord, od początku musi zostać narzucone bardzo mocne tempo. W Nagrodzie Ofira było odwrotnie – wyścig został rozegrany na końcówkę. Początkowo tempo było bardzo wolne, a konie wyraźnie przyspieszyły na ostatnim tysiącu metrów. Fragnar jest bardzo silnym koniem, ale brakuje mu szybkości. Poza tym lepiej czuje się na miękkim torze, a tamtego dnia bieżnia była twarda.

– Będąc w temacie wyścigów dla koni czystej krwi arabskiej, nie sposób nie zapytać o Derby Arabskie, które odbędą się już za trzy tygodnie. Jest szansa na dublę?

Raczej nie, bo niestety musieliśmy skreślić z listy startowej naszego najlepszego czteroletniego araba – Nadava RA. W Nagrodzie Pamira doznał kontuzji, która wyklucza go ze ścigania do końca sezonu. Uważam, że byłby groźny w Derby. Został nam jeszcze Happy Blue, który wydaje się mieć szanse na jakieś niższe płatne miejsce.

Nagroda Pamira została rozegrana w morderczym tempie i konie, które ją rozgrywały, później słabiej wypadły w Nagrodzie Janowa. Dlatego Derby zapowiadają się niezwykle ciekawie. Jeśli Happy Blue zrobi kolejny krok do przodu, może odegrać zauważalną rolę, ale jeśli konie z Nagrody Pamira zdążą się zregenerować, będzie mu ciężko powalczyć nawet o piątą czy szóstą lokatę.

– Trzymam kciuki żeby pobiegł równie dobrze, jak Time For The Star i dziękuję za rozmowę.

Również dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój komentarz
Twoje imię

Więcej od tego autora

Na topie w tym tygodniu

Fakty zamiast pomówień – ...

W odpowiedzi na krytyczny wpis „Populizm, populizm…” Marka Szewczyka na blogu HipoLogika.pl Jarosław Zalewski, członek Rady Polskiego Klubu Wyścigów Konnych i pracownik toru na wrocławskich Partynicach, prostuje nieścisłości i nieprawdziwe informacje zawarte w tekście. W swoim komentarzu który publikujemy poniżej wyjaśnia fakty dotyczące inicjatywy w sprawie odwołania Prezesa PKWK oraz odnosi się zarzutów Marka Szewczyka.

Guillaume de Saint-Seine ...

Bez obniżania puli nagródd, pełna restrukturyzacja modelu, powołanie specjalnej grupy zadaniowej ds. prognozowania i efektywności operacyjnej. W dużym wywiadzie w połowie kadencji prezes France Galop ogłasza szeroko zakrojony plan działania.

Roczna frekwencja na tora...

Frekwencja na brytyjskich torach wyścigowych w 2025 roku jest „powodem do optymizmu dla wszystkich w naszym sporcie" – ocenił pełniący obowiązki dyrektora generalnego BHA Brant Dunshea, po tym jak po raz pierwszy od 2019 roku ponad pięć milionów kibiców pojawiło się na mityngach wyścigowych.

Wpływ akupunktury na ekon...

W wyścigach konnych każda przewaga ma znaczenie. Trenerzy, lekarze weterynarii i stajnie przygotowujące konie do sezonu stale szukają metod, które poprawią wydolność, ograniczą ryzyko urazów i zadbają o dobrostan pełnej krwi angielskiej.

Wywiad specjalny z Pawłem...

Przed rozpoczynającym się już wkrótce sezonem 2026 publikujemy ekskluzywny wywiad przeprowadzony przez redaktora naczelnego „Konia Polskiego" – Pawła Gocłowskiego – z prezesem Polskiego Klubu Wyścigów Konnych Pawłem Gocłowskim oraz prezesem Polskiego Związku Hodowców Koni Pełnej Krwi Angielskiej Pawłem Gocłowskim. Rozmowa dotyczy aktualnej sytuacji Klubu, kondycji hodowli oraz perspektyw rozwoju wyścigów konnych w Polsce w nadchodzącym sezonie.

Tematy

Dyskwalifikacja Power Bol...

W dniu 3 maja 2026 roku Komisja Techniczna na Torze Wyścigów Konnych Służewiec wydała orzeczenia o dyskwalifikacji koni Power Bolt oraz Bayesa z drugich miejsc zajętych odpowiednio w Nagrodzie Traf Warsaw Mile oraz Nagrodzie Europy. Podstawą dyskwalifikacji były pozytywne wyniki prób antydopingowych pobranych od obu koni po gonitwach rozegranych 24 sierpnia 2025 roku. W składzie Komisji Technicznej, która wydała powyższe orzeczenia, nie zasiadała Katarzyna Błesznowska-Korniłowicz.

Między frekwencją a narra...

Otwarcie sezonu wyścigowego na Torze Służewiec zawsze niesie ze sobą określony ładunek symboliczny. To moment, w którym kończy się zimowe zawieszenie, a zaczyna opowieść – o koniach, ludziach, ambicjach i nadziejach. Tegoroczna inauguracja, według komunikatu organizatora, zgromadziła niemal 13 tysięcy widzów. Liczba imponująca – zwłaszcza jak na inaugurację sezonu – i, jak podkreślono, rekordowa. Pojawia się jednak pytanie, na ile za tą frekwencją idzie spójna, długofalowa narracja wokół samego sportu, jakim – poza warstwą selekcji hodowlanej – są wyścigi konne.

Między manipulacją a leni...

W odpowiedzi na tekst Marka Szewczyka „Jeszcze o prezesie PKWK” z bloga HipoLogika.pl, Jarosław Zalewski ponownie zabiera głos w trwającej polemice. Członek Rady Polskiego Klubu Wyścigów Konnych odnosi się do argumentów przedstawionych w najnowszym wpisie i wskazuje kolejne nieścisłości i manipulacje. Tekst Marka Szewczyka dostępny jest tutaj: „Jeszcze o prezesie PKWK”. Poniżej komentarz Jarosława Zalewskiego.

Fakty zamiast pomówień – ...

W odpowiedzi na krytyczny wpis „Populizm, populizm…” Marka Szewczyka na blogu HipoLogika.pl Jarosław Zalewski, członek Rady Polskiego Klubu Wyścigów Konnych i pracownik toru na wrocławskich Partynicach, prostuje nieścisłości i nieprawdziwe informacje zawarte w tekście. W swoim komentarzu który publikujemy poniżej wyjaśnia fakty dotyczące inicjatywy w sprawie odwołania Prezesa PKWK oraz odnosi się zarzutów Marka Szewczyka.

Co kryje się za 50-procen...

Polskie władze zdecydowały się znacząco zwiększyć pule nagród w gonitwach rozgrywanych w Warszawie (+50%). Ten impuls wpisuje się w strategię otwarcia na arenę międzynarodową, w której Francja odgrywa istotną rolę.

Wywiad specjalny z Pawłem...

Przed rozpoczynającym się już wkrótce sezonem 2026 publikujemy ekskluzywny wywiad przeprowadzony przez redaktora naczelnego „Konia Polskiego" – Pawła Gocłowskiego – z prezesem Polskiego Klubu Wyścigów Konnych Pawłem Gocłowskim oraz prezesem Polskiego Związku Hodowców Koni Pełnej Krwi Angielskiej Pawłem Gocłowskim. Rozmowa dotyczy aktualnej sytuacji Klubu, kondycji hodowli oraz perspektyw rozwoju wyścigów konnych w Polsce w nadchodzącym sezonie.

12 milionów złotych – jak...

Podniesienie puli nagród do poziomu 12 mln zł w sezonie wyścigowym 2026 roku nie jest ani zwykłym gestem wizerunkowym, ani tym bardziej korektą techniczną. Z punktu widzenia Totalizatora Sportowego jest to świadoma decyzja inwestycyjna, która po raz pierwszy od wielu lat dotyka fundamentu ekonomiki wyścigów, czyli sensu uczestnictwa w tym systemie dla jego kluczowych aktorów. W tym ruchu nie chodzi wyłącznie o większe pieniądze wypłacane za gonitwy. Chodzi o zmianę punktu ciężkości – z biernego utrzymania struktury wyścigów na próbę zbudowania trwałej wartości, która w dalszej kolejności może przełożyć się na większy obrót i lepszą monetyzację całego produktu.

Lepszy dojazd na Tor Służ...

Dobra wiadomość dla wszystkich kibiców wyścigów konnych – w sezonie 2026 dojazd na Tor Służewiec będzie jeszcze prostszy i bardziej dostępny. W każdy dzień wyścigowy uruchomiona zostanie bezpłatna linia autobusowa 300, która połączy stację Metro Wilanowska bezpośrednio z Torem. To rozwiązanie pozwoli kibicom wygodnie i bez dodatkowych kosztów dotrzeć na wyścigi – wystarczy wsiąść przy metrze i wysiąść tuż przy Torze.

Powiązane artykuły

PARIS BREEZE UP – 2/3 CZERWCA – 2026 MAISON LAFFITTE

spot_imgspot_img