Polskie władze zdecydowały się znacząco zwiększyć pule nagród w gonitwach rozgrywanych w Warszawie (+50%). Ten impuls wpisuje się w strategię otwarcia na arenę międzynarodową, w której Francja odgrywa istotną rolę.
Marian Ziburske, z pochodzenia Niemiec, jest jednym z czołowych właścicieli koni wyścigowych w Polsce, gdzie sponsoruje lokalny „Łuk” (Wielką Warszawską) – pierwszą gonitwę rangi Listed w historii kraju. We Francji sponsoruje również Grand Prix du Département 06 (L) w Cagnes-sur-Mer. Jest także bardzo aktywnym właścicielem nad Sekwaną – posiada kilkadziesiąt koni trenowanych przez Henri-Alexa Pantalla i Jérôme’a Reyniera. Jego klacze hodowlane (poulinières) stacjonują we Francji.
Przedsiębiorca wyjaśnia: „Polska jest jedną z najbardziej dynamicznych gospodarek w Europie, ze wzrostem sięgającym w niektórych latach 5%. Nic więc dziwnego, że koszty treningu wzrosły niemal o 100% w ciągu ostatnich siedmiu lat, podczas gdy pule nagród w ogóle nie zostały podniesione w tym samym okresie. Niedawno państwowy operator Toru Służewiec – Totalizator Sportowy – zdecydował o zwiększeniu puli nagród w Warszawie o 50%, co oczywiście bardzo nas cieszy.
Podwyżka nie jest jednak równomierna. W większym stopniu obejmie gonitwy klasyczne na krótszych dystansach, choć Oaks i St Leger również mogą częściowo na niej skorzystać. Pula nagród w gonitwach typu Guineas prawdopodobnie wzrośnie nawet o 300%. Z kolei Wielka Warszawska – Listed, którą sponsorujemy i która jest polskim odpowiednikiem Łuku, już teraz dysponuje pulą około 150 000 euro, więc jej potrzeba podwyżki jest mniejsza. Kwota ta – jak na gonitwę Listed – jest wyższa niż np. we Francji.”
Przyciągnąć międzynarodowych graczy
Totalizator Sportowy to państwowa spółka zarządzająca warszawskim hipodromem, zakładami wzajemnymi na wyścigi konne, a także zakładami sportowymi i grami liczbowymi. W tym szerokim i zróżnicowanym systemie głos środowiska wyścigowego nie zawsze był odpowiednio słyszalny.
Jednak grupa właścicieli i przedstawicieli branży zdołała częściowo przeforsować swoje postulaty. Stąd ostatnie decyzje, podjęte w kontekście wieloletnich trudności polskich wyścigów. Ten „inwestycyjny” wzrost puli nagród nie ma być jednorazowy.
„Zmieniło się kierownictwo Totalizatora Sportowego i podjęto decyzję o rozwóju wyścigów konnych. Wiąże się to z ambicją nawiązywania współpracy z międzynarodowymi operatorami zakładów.”
Ziburske analizuje: „Zmieniło się kierownictwo Totalizatora Sportowego i podjęto decyzję o rozwóju wyścigów konnych. Wiąże się to z ambicją nawiązywania współpracy z międzynarodowymi operatorami zakładów. Aby to osiągnąć, polskie wyścigi muszą się rozwijać.

Nowi decydenci przywiązują dużą wagę do wyścigów. To dla nas ogromna szansa. Zainwestowali dużo środków w warszawski tor, który należy do najpiękniejszych w Europie – nawet według standardów Europy Zachodniej.
Podczas ostatniej edycji Wielkiej Warszawskiej nawiązano współpracę z PMU. Polskie władze wyścigowe byłyby również bardzo zainteresowane współpracą z Hong Kong Jockey Club. Chcą przyciągnąć zagranicznych operatorów zakładów – a do tego potrzebne są konie startujące, i to konie wysokiej klasy. Musimy podnieść renomę polskich wyścigów. Stopniowo liczymy na zwiększenie liczby gonitw typu black type. Już teraz uważam, że dziesięć najlepszych koni w Polsce jest konkurencyjnych na poziomie black type w Europie Zachodniej.”
Nowe otwarcie na Wschodzie
„Polskie władze wyścigowe rozważają np. organizację międzynarodowego weekendu wyścigowego w przyszłym roku, z jedną gonitwą o puli nagród 300 000 euro. W takim przypadku z pewnością przyjechałyby czołowe konie niemieckie, a także francuskie – i o tym marzą organizatorzy.
Polacy lubią Europę i Francję, a francuski system jest najlepszy. Wystarczy spojrzeć na takiego właściciela jak Eckhard Sauren – kiedyś kupował 10% swoich roczniaków we Francji, dziś to już 50–60%. Ja sam być może w przyszłym roku kupię tam nawet 70% swoich roczniaków.
Świat bardzo szybko się zmienia. Nawet na Wschodzie pojawiają się nowe rynki – po raz pierwszy Serbowie kupili konie za 50 000, 60 000, a nawet 100 000 euro. To coś zupełnie nowego.
Z wielu powodów hodowla w Polsce i krajach sąsiednich słabnie, stąd zakupy w Europie Zachodniej. Widać globalnie, że wiele krajów rozwija wyścigi, ale nie ma warunków klimatycznych lub ekonomicznych sprzyjających hodowli. Przykładem jest Katar, który zawsze będzie miał interes w lokowaniu części hodowli w Europie.”
Polacy kupują coraz więcej na Zachodzie
W dawnych krajach komunistycznych Europy Wschodniej lokalna hodowla nie przetrwała upadku muru. W efekcie konie są w dużej mierze kupowane na Zachodzie, co podkreśla znaczenie odpowiednich pul nagród:
„To bardzo ważny sygnał, zwłaszcza dla właścicieli importujących do Polski konie kupowane za granicą za duże pieniądze. Polacy kupują około 200 koni rocznie w Irlandii, Anglii oraz coraz częściej we Francji.
Jeśli pula nagród w Guineas wynosi 17 000 euro, to nawet przy niskich kosztach nie ma to sensu. W ubiegłym roku ponad 20 roczniaków kupiono dla Polski za kwoty przekraczające 100 000 euro. Jak widać na co dzień we Francji, konie sprowadzone do Polski – po zakupie jako roczniaki w Europie Zachodniej – osiągają dobre wyniki. Każdego roku wiele z nich zdobywa status black type we Francji.
Poziom treningu w Polsce jest dziś bardzo wysoki i przyciąga właścicieli z Ukrainy i innych krajów regionu. Jednak moim zdaniem Francja pozostaje krajem oferującym najlepszy stosunek jakości do ceny dla właścicieli. Byłem bardzo zadowolony z koni, które miałem tam w zeszłym roku – i kupiłem ich wiele na aukcjach. Widać wyraźnie silne powiązania między Polską a francuskim rynkiem wyścigowym.”
„W zeszłym roku ponad 20 roczniaków zostało kupionych do Polski za ponad 100 000 euro”
Marian Ziburske ma obecnie 82 konie w treningu
„Wyścigi to moja wielka pasja. Mam 82 konie w treningu – 42 w Polsce i 26 u Henri-Alexa Pantalla. Jest to możliwe dzięki temu, że pre-training prowadzę w Polsce, gdzie u najlepszych kosztuje on około 600 euro miesięcznie. Jeśli koń okazuje się dobry, przenoszę go do trenera we Francji lub Niemczech. Nie jestem jedyny – coraz częściej dobre konie z Polski trafiają do treningu we Francji po pokazaniu jakości.
Środowisko wyścigowe w Polsce staje się coraz bardziej ambitne i próbuje rywalizować z najlepszymi – a to prowadzi przez Francję. Domy aukcyjne, takie jak Arqana czy Osarus, traktują polskich kupujących poważnie, tym bardziej że po Brexicie zakupy we Francji są łatwiejsze niż w Wielkiej Brytanii.
Większość zakupów realizowanych przez ten rynek odpowiada poziomowi cen z listopadowej sprzedaży, tj. w przedziale 10 000–20 000 euro, co daje szansę mniej komercyjnym koniom znaleźć nabywców. Część z nich wraca później na wyścigi do Francji i zdobywa black type. To przypomina inne sektory gospodarki europejskiej, gdzie produkt powstaje dzięki współpracy wielu krajów.
Przykład: Chestnut Rocket (Intello) kosztował tylko 22 000 euro, a jego polski właściciel osiągnął z nim znakomite wyniki – wygrał Listed i ma potencjał na kolejne sukcesy.
Kaneshya (Hunter’s Light), którego kupiłem za 5 000 euro w Arqanie, był niechciany ze względu na rodowód. Daliśmy mu szansę – wygrał Listed, podnosząc wartość ojca i matki. Po powrocie do Francji wygrał dwie gonitwy i przyniósł hodowcom 13 000 euro premii. Sprzedałem go później za 92 000 euro na jesiennej aukcji – wszyscy na tym zyskali. Takie ryzyko łatwiej podejmować w Polsce, gdzie koszty są niższe. Good Gift (Territories) kupiłem za 10 000 euro w Deauville. Ponieważ nie było wielu chętnych, trafił do Polski, a po pokazaniu jakości przekazałem go do Pantalla. Zajął miejsca na podium w trzech gonitwach Listed we Francji, podnosząc wartość swojej matki i przynosząc premie hodowcy.”
Tekst opublikowany pierwotnie w „Jour de Galop”. Autor: Adrien Cugnasse.




Jak tor słuzewiec bedzie nadal wprowadzał i realizował nowatorskie pomysły z ograniczeniem dostępu do coraz wiekszej częsci terenu dla “szeregowej” publiki po to żeby zrobić przestrzeń dla “vipów” to niebawem moze sie okazać, że w kasach za zakłady są pieniądze jedynie pozostałej garstki emerytów, którzy przychodzą nałogowo od lat, dodatkowo zachęceni darmowym wstepem ( pokrytym zapewne z zabranego darmowego wstepu dla młodziezy miedzy 13 a 18 rokiem, ewentualnie z wpływów za sprzedane miejsca siedzace zabrane publiczności) Pomysły krótkowzroczne bo pojawiająca się okazjonalnie na otwarciu, Derbach czy WW mała część publiczności nie utrzyma toru. Mam nadzieję, że skutki tworzenia ‘gett” dla ‘bogatych” i “biedoty” szybko dadzą o sobie znać i pomysłodawca straci pracę.