czwartek, 8 października
19.8 C
Warszawa

Fazza ograł milionerów

Miało być o wspaniałym sukcesie wielkiej Enable, którą Frankie Dettori poprowadził do drugiego z rzędu sukcesu w Prix de l’Arc de Triomphe. Miało być o szóstym triumfie włoskiego dżokeja w tym legendarnym wyścigu. Ale nie będzie. W niedzielę na Longchamp wydarzyło się bowiem coś, co przyćmiło zwycięstwo podopiecznej Johna Gosdena. A nas, Polaków, wbiło w wielką dumę. Trenowany przez Michała Borkowskiego Fazza Al Khalediah zwyciężył w najwyżej dotowanym biegu dla koni czystej krwi – Qatar Arabian World Cup! Dodatkowo uczynił to w czasie rzucającym na kolana: 2 kilometry pokonał w 2.13.22!

Odnowiony i otwarty po dwóch latach przerwy paryski Longchamp może pomieścić na trybunach nieco ponad 42 tysiące widzów (bez VIP-ów i dziennikarzy), ale zdaje się, że organizatorzy chyba zbyt szybko chcieli odzyskać pieniądze wyłożone na renowację obiektu, szacowane nawet na 145 mln euro. Cena za bilet na poziomie 75 euro sprawiła, że nie było kompletu widzów. Angielscy dziennikarze przypomnieli, że “na starym Longchamp” za najgorsze miejsca nie pobierano opłat, a na Chantilly te najtańsze kosztowały 8-10 euro. Szkoda, bo przecież więcej osób mogłoby posłuchać Mazurka Dąbrowskiego…

Co zrozumiałe, przybysz z wrocławskich Partynic nie cieszył się specjalnym zainteresowaniem publiczności, utrzymując notowania na poziomie ok. 40:1. Faworytami biegu byli synowie doskonałego Amera: Gazwan i Ebraz, trenowani przez Juliana Smarta dla szejka Mohammeda al-Thani oraz piękny, siwy Yazeed, własności drugiego z katarskich krezusów Abdullaha al-Thani. Wszystkie te konie biegały z sukcesami we Francji, ten pierwszy bronił tytułu z zeszłego roku. Nikomu nie przyszło do głowy, że tajemniczy gość z Polski może ograć takie gwiazdy.

Tymczasem, po solidnym otwarciu (pierwszy kilometr w 1.07.20), Fazza, w siodle z włoskim dżokejem Pierantonio Covertino, ulokował się blisko końca stawki, mimo że w losowaniu dopisało mu szczęście i przydzielono mu drugi boks startowy. Włoch początkowo prowadził wyhodowanego w Normandii siwka blisko kanatu, co na górce nie było problemem, tam bowiem bieżnia była w miarę twarda. Mniej więcej 700 metrów przed celownikiem, na łuku toru, Covertino zaczął się nerwowo rozglądać i szukać ucieczki z “klatki”, w której był zamknięty przez pierwszą część wyścigu. Niedługo potem Fazza rozpoczął, jak się potem okazało, zwycięski slalom między rywalami. Trzeba przyznać, że Covertino nie miał łatwego zadania, bo na prostej był spory tłok. Włoch jednak nie wahał się użyć łokcia (w stylu a la Soumillon), bezpardonowo traktując jednego z rywali, dzięki czemu jednak otworzył sobie drogę do zwycięstwa. Prowadzenie podopieczny Borkowskiego objął 300 metrów przed metą i mimo rozpaczliwej pogoni utytułowanych przeciwników nie oddał go już do końca! Sensacja dnia stała się faktem.

Fazza spisał się kapitalnie. Drugi kilometr był szybszy, a ostatnie 400 metrów rozegrano w czasie 26.28 na bieżni… no właśnie. Sędziowie ocenili tor na 3.2, czyli szybki. Tor jednak mierzony był przed 10 rano i mam wrażenie, że kilka godzin później był wolniejszy. Koniom wyraźnie spod kopyt sypały się kępki trawy wymieszane z ziemią. Nie pierwszy, nie ostatni raz, kiedy stewardzi źle wyliczają stan bieżni. Zresztą, trener Borkowski też po biegu przyznał, że siąpiący deszczyk wydatnie pomógł jego podopiecznemu. O stanie toru świadczą też słabe czasy biegów dla koni pełnej krwi.

Jeśli chodzi o dżokeja, Covertino pojechał dobrze taktycznie, wyczekując rywali i atakując środkiem toru. Nie jest mistrzem techniki. Irytuje zwłaszcza to jego walenie tyłkiem w siodło. Na finiszu “sprzedał” także 8 “strzałów” siwkowi, za co może być ukarany, choć uderzenia nie były raczej mocne. Jednak Fazza bardzo dobrze reagował na bat, wyraźnie poprawiając na ostatnich 100 metrach. Oglądałem Włocha w piątek na torze Saint-Cloud, kiedy dosiadał trenowanych w Polsce arabskich trzylatków. Nasze konie wyraźnie odstawały, zwłaszcza pod względem fizycznym, od koni francuskich, jednak Pierantonio próbował różnych sposobów rozgrywania gonitw. Raz prowadził konia na końcu stawki, w kolejnym biegu szybko wyszedł na prowadzenie. Efekt był identyczny, czyli ostatnie miejsca, ale trudno mieć o to pretensje do Włocha. W Qatar Arabian World Cup też na początku nieco się pogubił. Po biegu trener przyznał, że był tym zaniepokojony, co pozwala przypuszczać, że prowadzenie Fazzy na końcu stawki nie było częścią strategii ekipy. Ale ostatecznie, liczy się efekt końcowy. A ten jest porażający! Po raz pierwszy w historii polski trener wygrał wyścig G1. Doskonale wiem, że to “tylko” wyścig dla arabów, nazywanych często nieco żartobliwie “kotami”. Jednak pula nagród musi robić wrażenie nawet na największych malkontentach. Łącznie z pulami właścicielską i hodowlaną Fazza “ugrał” ponad 681 tysięcy euro! Nie wiem, jak na innych, na mnie ta kwota robi olbrzymie wrażenie.

Wielkie gratulacje dla całej ekipy, a do trenera Borkowskiego mam jeszcze osobisty apel. Panie Michale! Dokonał pan rzeczy niebywałej. Kiedy pański koń finiszował, na moment zamilkłem, bo nie wierzyłem, że jego zwycięstwo jest możliwe. Szczerze przyznaję, iż myślałem, że pomyliłem konie. Na szczęście tak się nie stało. Mam jednak jedno marzenie, którym się z panem podzielę: chciałbym zobaczyć triumf konia w polskim treningu w gonitwie G-1 dla koni pełnej krwi. Niech się więc pan nie napawa zbyt długo tym sukcesem. Czas do roboty! Arc czeka…

Konrad Kraśny
Konrad Kraśny
Komentator i spiker wyścigowy. Wyścigi w Europie, szczególnie we Francji. Pracuje w firmie Traf, komentując na codzień wyścigi we Francji. Skończył wydział dziennikarstwa i politylogii na Uniwersytecie Warszawskim. w czasie wolnym kolarz przełajowy.

Więcej od tego autora

00:07:47

Wald­ge­ist nie pozwolił Enable wygrać historycznego, trzeciego Łuku

Klą­twa wciąż trwa! W pra­wie stu­let­niej histo­rii Prix de l’Arc de Triom­phe żaden koń nie wygrał tego biegu trzy razy. Kiedy wyda­wało się, że cudowna Ena­ble prze­ła­mie fatum, w ostat­niej chwili triumfu pozba­wił ją świet­nie fini­szu­jący Wald­ge­ist! Podo­piecz­nego Andre’a Fabre’a do zwy­cię­stwa popro­wa­dził Pierre-Char­les Boudot.
00:03:28

Bazire dominator!

Bardzo długo czekaliśmy na zwycięstwo klaczy w Prix d'Amerique. Równo dwadzieścia lat temu tej sztuki dokonała wielka Moni Maker, poprowadzona do sukcesu przez utalentowanego Jean'a-Michel'a Bazire'a. W ostatnią niedzielę triumfowała kapitalna Belina Josselyn, której partnerował wielki mistrz... Jean-Michel Bazire! To był także pokaz umiejętności trenerskich Francuza: reprezentujące jego stajnię Looking Superb oraz Davidson du Pont zajęły odpowiednio drugą i czwartą lokatę.
00:03:33

Szwedzki mistrz ograł „Monsieur Amerique”

Na wiele dni przed 97. edycją Prix d’Amerique fani kłusa nie tylko nad Sekwaną zadawali sobie pytania: czy niesamowity Bold Eagle po serii czterech porażek z rzędu przełamie się wreszcie i zapisze się w historii jako potrójny zwycięzca super-klasyka? Czy powożący nim Franck Nivard, nazywany przez francuską prasę „Monsieur Amerique”, wygra ten wyścig po raz szósty? Kto ewentualnie może ograć gwiazdę gospodarzy? Odpowiedzi na każde z tych pytań były na pewno bolesne dla dumy Francuzów. Trofeum za zwycięstwo zgarnął Björn Goop, który partnerował 6-letniemu ogierowi Readly Express, dodatkowo ustanawiając nowy rekord biegu.
00:04:49

Dettori na piątkę. ENABLE (GB) deklasuje rywali w Łuku

Fran­kie Det­tori zdo­był kolejny wyści­gowy szczyt! Genialny Włoch wygrał po raz piąty Prix de l’Arc de Triom­phe, co jesz­cze nie udało się żad­nemu dżo­ke­jowi na świe­cie! Dodat­kowo uczy­nił to w dosko­na­łym stylu. Dosia­dana przez niego klacz ENABLE (GB) po pro­stu znisz­czyła rywali.
00:02:42

Senga znowu zaskakuje fachowców

– Nigdy w nią nie zwąt­pi­łem – cie­szył się po tego­rocz­nej edy­cji Prix de Diane Pascal Bary. Tre­no­wana przez niego Senga w pięk­nym stylu się­gnęła po suk­ces w kla­syku, czym mocno zasko­czyła zarówno fachow­ców, jak i licz­nie zgro­ma­dzoną w Chan­tilly publicz­ność. Uwa­żana ze względu na pochodze­nie za milerkę klacz po raz pierw­szy została spraw­dzona w dystan­sie. Egza­min zdała celu­jąco.
00:02:49

Brametot wziął drugi klasyk

Znowu horror! Tak najkrócej można skomentować zwycięstwo ogiera Brametot (IRE) w Prix du Jockey Club. Po sukcesie w milerskim Poulains o krótki łeb, podopieczny Jean’a-Claude’a Rouget znowu minimalnie triumfował, tym razem w biegu o francuską „błękitną wstęgę”. Taki minimalizm może być jednak podwójnie kosztowny: któregoś razu finiszujący z końca stawki Brametot nie zdąży, a jego trener przypłaci to zawałem.

Na topie w tym tygodniu

Time For The Star – wywia...

Adam Wyrzyk, trener ogiera Time For The Star, zwycięzcy Derby oraz aktualny lider czempionatu trenerskiego opowiada o derbiście, zwycięstwach z przeszłości, gwiazdach pierwszej części sezonu oraz trudnej sytuacji wyścigów konnych w Polsce.

Fakty zamiast pomówień – ...

W odpowiedzi na krytyczny wpis „Populizm, populizm…” Marka Szewczyka na blogu HipoLogika.pl Jarosław Zalewski, członek Rady Polskiego Klubu Wyścigów Konnych i pracownik toru na wrocławskich Partynicach, prostuje nieścisłości i nieprawdziwe informacje zawarte w tekście. W swoim komentarzu który publikujemy poniżej wyjaśnia fakty dotyczące inicjatywy w sprawie odwołania Prezesa PKWK oraz odnosi się zarzutów Marka Szewczyka.

Między manipulacją a leni...

W odpowiedzi na tekst Marka Szewczyka „Jeszcze o prezesie PKWK” z bloga HipoLogika.pl, Jarosław Zalewski ponownie zabiera głos w trwającej polemice. Członek Rady Polskiego Klubu Wyścigów Konnych odnosi się do argumentów przedstawionych w najnowszym wpisie i wskazuje kolejne nieścisłości i manipulacje. Tekst Marka Szewczyka dostępny jest tutaj: „Jeszcze o prezesie PKWK”. Poniżej komentarz Jarosława Zalewskiego.

Wywiad specjalny z Pawłem...

Przed rozpoczynającym się już wkrótce sezonem 2026 publikujemy ekskluzywny wywiad przeprowadzony przez redaktora naczelnego „Konia Polskiego" – Pawła Gocłowskiego – z prezesem Polskiego Klubu Wyścigów Konnych Pawłem Gocłowskim oraz prezesem Polskiego Związku Hodowców Koni Pełnej Krwi Angielskiej Pawłem Gocłowskim. Rozmowa dotyczy aktualnej sytuacji Klubu, kondycji hodowli oraz perspektyw rozwoju wyścigów konnych w Polsce w nadchodzącym sezonie.

Trend w dół? Zgłoszenia k...

Dane PKWK pokazują, jak zmieniała się liczba koni zgłaszanych do sezonów wyścigowych w latach 2017–2026 – z podziałem na rasy i grupy wiekowe oraz z wyszczególnieniem koni hodowli zagranicznej.

Tematy

Time For The Star – wywia...

Adam Wyrzyk, trener ogiera Time For The Star, zwycięzcy Derby oraz aktualny lider czempionatu trenerskiego opowiada o derbiście, zwycięstwach z przeszłości, gwiazdach pierwszej części sezonu oraz trudnej sytuacji wyścigów konnych w Polsce.

Dyskwalifikacja Power Bol...

W dniu 3 maja 2026 roku Komisja Techniczna na Torze Wyścigów Konnych Służewiec wydała orzeczenia o dyskwalifikacji koni Power Bolt oraz Bayesa z drugich miejsc zajętych odpowiednio w Nagrodzie Traf Warsaw Mile oraz Nagrodzie Europy. Podstawą dyskwalifikacji były pozytywne wyniki prób antydopingowych pobranych od obu koni po gonitwach rozegranych 24 sierpnia 2025 roku. W składzie Komisji Technicznej, która wydała powyższe orzeczenia, nie zasiadała Katarzyna Błesznowska-Korniłowicz.

Między frekwencją a narra...

Otwarcie sezonu wyścigowego na Torze Służewiec zawsze niesie ze sobą określony ładunek symboliczny. To moment, w którym kończy się zimowe zawieszenie, a zaczyna opowieść – o koniach, ludziach, ambicjach i nadziejach. Tegoroczna inauguracja, według komunikatu organizatora, zgromadziła niemal 13 tysięcy widzów. Liczba imponująca – zwłaszcza jak na inaugurację sezonu – i, jak podkreślono, rekordowa. Pojawia się jednak pytanie, na ile za tą frekwencją idzie spójna, długofalowa narracja wokół samego sportu, jakim – poza warstwą selekcji hodowlanej – są wyścigi konne.

Między manipulacją a leni...

W odpowiedzi na tekst Marka Szewczyka „Jeszcze o prezesie PKWK” z bloga HipoLogika.pl, Jarosław Zalewski ponownie zabiera głos w trwającej polemice. Członek Rady Polskiego Klubu Wyścigów Konnych odnosi się do argumentów przedstawionych w najnowszym wpisie i wskazuje kolejne nieścisłości i manipulacje. Tekst Marka Szewczyka dostępny jest tutaj: „Jeszcze o prezesie PKWK”. Poniżej komentarz Jarosława Zalewskiego.

Fakty zamiast pomówień – ...

W odpowiedzi na krytyczny wpis „Populizm, populizm…” Marka Szewczyka na blogu HipoLogika.pl Jarosław Zalewski, członek Rady Polskiego Klubu Wyścigów Konnych i pracownik toru na wrocławskich Partynicach, prostuje nieścisłości i nieprawdziwe informacje zawarte w tekście. W swoim komentarzu który publikujemy poniżej wyjaśnia fakty dotyczące inicjatywy w sprawie odwołania Prezesa PKWK oraz odnosi się zarzutów Marka Szewczyka.

Co kryje się za 50-procen...

Polskie władze zdecydowały się znacząco zwiększyć pule nagród w gonitwach rozgrywanych w Warszawie (+50%). Ten impuls wpisuje się w strategię otwarcia na arenę międzynarodową, w której Francja odgrywa istotną rolę.

Wywiad specjalny z Pawłem...

Przed rozpoczynającym się już wkrótce sezonem 2026 publikujemy ekskluzywny wywiad przeprowadzony przez redaktora naczelnego „Konia Polskiego" – Pawła Gocłowskiego – z prezesem Polskiego Klubu Wyścigów Konnych Pawłem Gocłowskim oraz prezesem Polskiego Związku Hodowców Koni Pełnej Krwi Angielskiej Pawłem Gocłowskim. Rozmowa dotyczy aktualnej sytuacji Klubu, kondycji hodowli oraz perspektyw rozwoju wyścigów konnych w Polsce w nadchodzącym sezonie.

12 milionów złotych – jak...

Podniesienie puli nagród do poziomu 12 mln zł w sezonie wyścigowym 2026 roku nie jest ani zwykłym gestem wizerunkowym, ani tym bardziej korektą techniczną. Z punktu widzenia Totalizatora Sportowego jest to świadoma decyzja inwestycyjna, która po raz pierwszy od wielu lat dotyka fundamentu ekonomiki wyścigów, czyli sensu uczestnictwa w tym systemie dla jego kluczowych aktorów. W tym ruchu nie chodzi wyłącznie o większe pieniądze wypłacane za gonitwy. Chodzi o zmianę punktu ciężkości – z biernego utrzymania struktury wyścigów na próbę zbudowania trwałej wartości, która w dalszej kolejności może przełożyć się na większy obrót i lepszą monetyzację całego produktu.
spot_img

Powiązane artykuły

spot_imgspot_img