Wejdźmy wreszcie do wyścigowej Europy Polecany

Wejdźmy wresz­cie na nor­malnych warun­kach, jako peł­no­prawni part­ne­rzy, do wyści­go­wej Europy. Prze­stańmy izo­lo­wać się i degra­do­wać za słu­że­wiec­kim murem.

Cartoon: © Rich Gabriel Cartoon: © Rich Gabriel and they are off!

Polacy od kilku lat zaczęli nagle posia­dać bar­dzo dobre konie (kil­ka­na­ście na pozio­mie Listed), świa­to­wej klasy (3–4 konie) o wiel­kiej war­to­ści finan­so­wej i spor­to­wej i są do tego nie­przy­go­to­wani merytorycznie. Nie wie­dzą co z tym zro­bić, jak to wyko­rzy­stać, jak pokie­ro­wać koniem, jego karierą, zapi­sami, jakie warunki do tre­ningu mu zapew­nić, jak nie zmar­no­wać jego poten­cjału. Nie znają zagra­nicz­nych wyści­gów, kalen­da­rza, warun­ków zapi­sów itd. Więc ści­gają się Va Ban­kiem i Bush Brave w Nagro­dzie Iwna zamiast w G1, a Cac­cinim i Silverą w Nagrodzie Widzowa. Intens po wygra­niu Derby nie powi­nien bie­gać już w Pol­sce. Mógł pod­bić Zachód i dostać się w dobre ręce, kontynuując karierę w super warunkach. Być może dzięki temu cią­gle by żył i był świa­tową gwiazdą. Był jed­nak ska­zany na Słu­że­wiec i Rosję. Też kie­dyś mając Kar­di­nale bez sensu biegałem nią jako trzylatką tylko w Pol­sce, bo moja świa­do­mość i wie­dza była kilka lat temu zupeł­nie inna niż teraz. Ale Kar­di­nale nie miała też poten­cjału Va Banka, czy Bush Brave, a to strzał w stopę – trzy­ma­nie takich koni tylko na Słu­żewcu w naj­lep­szym momen­cie ich kariery.

Koń powi­nien bie­gać tam, gdzie jest dla niego naj­sen­sow­niej­sze miej­sce na wyko­rzy­sta­nie talentu i budo­wa­nie kariery.

Jeśli koń ma moż­li­wo­ści na skalę euro­pej­ską, czy świa­tową i na doda­tek wygrał wszyst­kie naj­waż­niej­sze goni­twy w Pol­sce, gdzie nagrody są bar­dzo niskie, jak Va Bank czy Cac­cini, to jaki jest sens dalej bie­gać takimi końmi na Słu­żewcu? Trzeba bie­gać w goni­twach ade­kwat­nych spor­towo i finan­sowo do ich moż­li­wo­ści. Tam gdzie takie są, bez względu na kraj czy tor. Jak będą w Pol­sce goni­twy dla Va Banka, Caci­niego, czy Bush Brave odpo­wied­nie pod wzglę­dem finan­so­wym, spor­to­wym, pre­sti­żo­wym, to mogą całe życie bie­gać w Pol­sce. Jeśli takich nie ma, to nie powinny tu bie­gać. To pro­ste i oczy­wi­ste.

Va Bank i Cac­cini, czy Bush Brave i Silvera, to konie, które mają duże moż­li­wo­ści, mogą wygry­wać na zacho­dzie wyścigi róż­nych kate­go­rii od con­di­tions i han­di­ca­pów przez Listed i G3 po G1 w wypadku Va Banka. Trzeba tylko nimi odpo­wied­nio kie­ro­wać, tre­no­wać je w odpo­wied­nich warun­kach, nie nara­żać na nadmierne uciąż­liwe trans­porty, zapi­sy­wać do odpo­wied­nich gonitw w odpo­wied­nich kra­jach, na odpo­wied­nich torach w odpo­wied­nich ter­mi­nach (dotąd te wybory są w więk­szo­ści złe). Jeśli ktoś ma takiego konia jak Bush Brave czy Va Bank trzy­lat­kiem i wie, że to koń na wyścigi G1 z poten­cja­łem na sprze­da­nie za nawet 1–3 miliona euro to po co biega nim Nagrodę Iwna z śmieszną pulą nagród i bez zna­cze­nia w świe­cie hodow­la­nym? Bush Brave powi­nien bie­gać dwu­lat­kiem G1–3 (był wtedy w kapi­talnej for­mie i paso­wał mu strasz­nie mokry tor, to był grzech, nie wyko­rzy­stać tego, ten koń już może ni­gdy nie mieć takiej prze­wagi nad zagra­nicz­nymi rywa­lami jak wtedy), a teraz też zamiast Iwna goni­twę Pat­tern na Zacho­dzie na dystan­sie 1600 metrów, nie ryzy­ko­wać bie­ga­nia tego konia w dystan­sie, bo rodo­wód wska­zuje, że chyba jest mile­rem (jeśli tre­ner czuje ina­czej może go wysłać za gra­nicę na 2000 metrów). Jest sporo dobrych, uta­len­to­wa­nych koni w Pol­sce poza tymi prze­ra­sta­ją­cymi pol­skie wyścigi klasą i niech one się tu ści­gają.

Aberracje w Nagrodzie Widzowa

Kupu­jemy coraz wię­cej dobrych koni z Zachodu i w każ­dym rocz­niku jest już kil­ka­na­ście nie­złych koni. Starty Va Banka, Cac­ciniego, Bush Brave czy Silvery w Pol­sce to tak jakby Lewan­dow­ski miał grać teraz na siłę w Legii zamiast w Bay­er­nie, Milik w Gór­niku Zabrze zamiast Napoli, Fabiań­ski w Lechu zamiast w Pre­mier League bo są Pola­kami i chcemy ich koniecz­nie oglą­dać w eks­tra­kla­sie w Łęcz­nej i Gdyni. Prze­cież to absurd. To, że w nie­dzielę konie takiej klasy jak Cac­cini i Silvera ści­gają się w Nagro­dzie Widzowa o 4,5 tysiąca euro to jest jakiś żart (za dru­gie miej­sce 2 tysiące euro). Prze­cież te konie mogą w każ­dej chwili wygrać wyścig za kil­ka­dzie­siąt tysięcy euro, dobrze kie­ro­wane i tre­no­wane. We Fran­cji najniż­sze han­di­capy na zapa­dłych pro­win­cjo­nal­nych torach mają wyż­szą pulę nagród niż Nagroda Widzowa dla naj­lep­szych koni w Pol­sce z kilku rocz­ni­ków. Każdy średni han­di­cap we Fran­cji to od 7 do 12 tysięcy euro za zwy­cię­stwo (Testa­rossa bie­gnie 16 czerwca w han­di­capie dla prze­cięt­nych koni, Nagroda księ­cia Ponia­tow­skiego w Maisons-Laf­fitte i tam pierw­sza nagroda jest 10,5 tysiąca euro, nie mam na ten moment lep­szego konia, pró­bu­jemy więc Testą), czyli wię­cej niż u nas w wyści­gach kate­go­rii A, nawet kla­sycz­nych typu Rulera i Wio­senna. Takie wyścigi we Fran­cji Bush Brave czy Cac­cini albo Silvera wygrają tyłem. Bez han­di­capu Caci­niego czy Silverę można od razu wysta­wić we Fran­cji w goni­twie condi­tions (poni­żej Listed), gdzie wygrają na 95 pro­cent, a nagroda jest za wygraną mini­mum 14 tysięcy euro czyli około 60 tysięcy zło­tych. Do tego Silvera dosta­łaby 60 pro­cent pre­mii, bo jest wyho­do­wana we Fran­cji (czyli w sumie 22 tysiące euro, pra­wie 90 tysięcy zło­tych). Ale zamiast tego ona ściga się w Widzowa o 4,5 tysiąca euro, zamiast o 22 tysiące euro, i z Cac­cinim, koniem dwa razy trud­niej­szym do poko­na­nia niż te z con­di­tions we Fran­cji. Prze­cież to jest kolejny absurd. Po wygra­niu takiego con­di­tions Cac­cini czy Silvera mają za jeden wyścig po 14–22 tysiące euro, są wypro­mo­wane we Fran­cji (gdyby ktoś chciał je dobrze sprze­dać), bez podró­żo­wa­nia mogą bie­gać po 4–5 tygo­dniach (tre­nu­jąc w super warun­kach w Chan­tilly) Listed czy G3 i mieć w nich dużo więk­sze szanse niż podró­żu­jąc z Pol­ski.

Jeśli Polacy efek­tyw­nie będą bie­gać dobrymi końmi na Zacho­dzie, zaro­bią duże pie­nią­dze w goni­twach, sprze­da­dzą te konie za duże pie­niądze. Połówka Va Banka została sprze­dana za 350 tysięcy euro, a mogła nawet za 1,5 mln euro, gdyby go wcze­śniej odpo­wied­nio wypro­mo­wano na Zacho­dzie jako trzy­latka; za Cac­ciniego Austra­lij­czycy chcieli podobno zapła­cić w zimie 800 tysięcy euro. W ten spo­sób pro­mu­jemy pol­ską hodowlę, wyścigi, nasze konie. Dzięki tym pie­nią­dzom pol­scy hodowcy i wła­ści­ciele będą mogli kupo­wać coraz lep­sze konie do bie­ga­nia i coraz wię­cej, coraz lep­sze kla­cze będą tra­fiały do hodowli, będą środki do kry­cia ich na Zacho­dzie dobrymi repro­duk­to­rami, a nie tym szro­tem aktu­al­nie u nas w kraju. Zacz­nie funk­cjo­no­wać nor­malny rynek wyści­gowo-hodow­lany, a bez niego ni­gdzie na świe­cie nie są w sta­nie prze­trwać hodowcy i wła­ści­ciele. Jest ide­alna oka­zja, by Zachód prze­ko­nał się do Pol­ski, kupo­wa­nia od nas koni. I to nie tylko tych kupio­nych na zacho­dzie, które oni chcą od nas wziąć z powro­tem, jak Va Bank czy Cac­cini.

Tunis z Iwna

Wspa­niałą robotę robi dla nas we Fran­cji Tunis z Iwna (Estejo – Tra­cja po Llan­daff), który sprze­dany jako dwu­la­tek za 100 tysięcy zło­tych (dzięki jego sprze­da­niu i wcze­śniej Sin­ga­pura ich wła­ści­ciele kupili kilka kolej­nych koni w Pol­sce i za gra­nicą) wygrał dwa wyścigi pło­towe we Fran­cji i ponad 80 tysięcy euro i jest naj­lep­szym trzy­let­nim koniem pło­to­wym we Fran­cji (sły­sza­łem, że Anglicy chcą już teraz za niego zapła­cić 300-400 tysięcy euro). We Fran­cji poka­zały się już też w pło­tach wygry­wa­jąc wyścigi, oprócz Tunisa, pol­skiej hodowli Tera­pena, Sin­ga­pur, Ham­ma­met. Ja prze­cie­ram szlaki tre­nu­jąc w Chan­tilly i bie­ga­jąc w wyści­gach pła­skich pol­ską od kilku poko­leń Testa­rossą. Tre­ner Maca­ire z Fran­cji i jego wła­ści­ciele już zain­te­re­so­wali się końmi pol­skiej hodowli i po Sin­ga­purze, Tuni­sie już chcą kupo­wać kolejne i będą pła­cić coraz wyż­sze ceny. Sam im nie­dawno sprze­da­łem rocz­niaka od Kar­di­nale, by mieć pie­nią­dze na hodo­wa­nie innych koni. Podob­nie było przed laty, gdy pol­ski Gali­leo (Jape – Gol­dika po Dakota) wygrał G1 w Anglii w Chel­ten­ham w pło­tach). Anglicy kupili od nas po tym kil­ka­na­ście koni za duże sumy. Kom­bi­na­cja poszła za milion, Dan­cer Life za 800 tysięcy zło­tych, Dże­smin za 350 tys. itd. W sumie kupili od nas koni za jakieś 3 miliony zło­tych. Nie potra­fi­li­śmy jed­nak ani tych pie­nię­dzy odpo­wied­nio wyko­rzy­stać w hodowli, ani utrzy­mać angiel­skch kup­ców. Teraz nie zmar­nujmy szansy z ryn­kiem fran­cu­skim i nie­miec­kim, a nawet ame­ry­kań­skim, czy austra­lij­skim, co poka­zuje zakup Va Banka przez Valor Team, czy zain­te­re­so­wa­nie Austra­li­czy­ków Cac­cinim. Dzięki bie­ga­niu na zacho­dzie i sprze­da­wa­niu koni na zachód, będziemy mieli wię­cej pieniędzy na hodowlę i wyścigi. Wię­cej koni i lep­sze konie, będziemy mogli kryć lep­szymi ogie­rami. I wtedy też chęt­niej przy­jadą do nas ści­gać się tre­nerzy, dżo­keje i wła­ści­ciele z Zachodu. Tylko na Słu­żewcu i Par­ty­ni­cach muszą być wyż­sze nagrody. I musimy wpro­wa­dzić nasze wyścigi do mię­dzy­na­ro­do­wego sys­temu. By Wielka War­szaw­ska, Pre­zesa czy Derby były G3, a kilka innych wyści­gów Listed. Na razie są to goni­twy bez kate­go­rii, goni­twy wło­ściań­skie.

Polska stajnia w Chantilly

Pobudka! Otwórzmy oczy. Wszy­scy pol­scy wła­ści­ciele i hodowcy tak naprawdę powinni two­rzyć jedno wiel­kie kon­sor­cjum hodow­lane i wyści­gowe. Bo każdy koń każ­dego wła­ści­ciela, jeśli pokaże się na Zacho­dzie, to pro­muje pol­ską hodowlę, wyścigi, konie. Spra­wia, że rośnie ich war­tość spor­towa i finan­sowa. Jeśli wła­ści­ciel X wygra koniem z Pol­ski na Zacho­dzie to wła­ści­ciele Y i Z powinni mu kibi­co­wać i poma­gać, bo on w ten spo­sób pra­cuje, by Y i Z sprze­dali kie­dyś za duże pie­nią­dze inne swoje konie. I odwrot­nie. Wszy­scy powinni się wspól­nie zasta­na­wiać jak mak­sy­mal­nie wyko­rzy­stać poten­cjał pol­skich koni i w kraju i za gra­nicą. Nie bez sensu wal­czyć ze sobą, poka­zy­wać zawiść, ale współ­pra­co­wać, poma­gać, pod­po­wia­dać, zor­ga­ni­zo­wać wspólne wyjazdy na goni­twy, albo wspólny pobyt tre­nin­gowy zimą na Zacho­dzie, np. mała pol­ska staj­nia w Chan­tilly na 15 dobrych koni, które wcze­śniej wybiły się na Słu­żewcu i Par­ty­ni­cach. Dzięki temu konie mia­łyby super warunki do tre­ningu, dałoby się zbić cenę tre­ningu i nie musiały podró­żo­wać cią­gle na goni­twy. I mogłyby też wrócić na poje­dyn­cze wyścigi do Pol­ski, np. na Orange Derby czy Orlen Wielką War­szaw­ską G3 z nagrodą za 1. miej­sce milion zło­tych. Dla­czego te goni­twy nie mają do tej pory spon­so­rów imien­nych, gdy są poka­zy­wane w publicz­nej tele­wi­zji, a na tor przy­cho­dzi kil­ka­na­ście ty­sięcy widzów, tego nie spo­sób zro­zu­mieć. Podobnie jak tego, po co w Pol­sce hodowcy trzy­mają 60–80 ogie­rów czo­ło­wych w więk­szo­ści niskiej klasy, z któ­rych każdy kryje led­wie po kilka kla­czy, zamiast zało­żyć syn­dy­kat, zrzu­cić się i kupić (lub wydzier­ża­wić) za przy­zwo­ite pie­nią­dze wyso­kiej klasy 2–3 ogiery na Zacho­dzie. I robić to wszystko razem, we wspól­nym inte­re­sie wydo­by­cia polskich hodow­ców i wła­ści­cieli z mara­zmu, i wej­ścia na euro­pej­ski rynek wyści­gowy, hodow­lany i aukcyjny.

Totalizator

Jego sprawne funkcjonowanie jest kluczowe dla pol­skich wyści­gów i hodowli, są to bowiem naczy­nia połą­czo­ne. Wyso­kie nagrody w goni­twach, a więc motor roz­woju hodowli i wyścigów, można budo­wać tylko przez wyso­kie obroty w zakła­dach, które zapewni dobry i nowo­cze­sny tota­li­za­tor. Czyli wra­camy do sta­rego pro­blemu – zakłady na pol­skie wyścigi muszą wejść do Inter­netu. Natych­miast i z odpo­wied­nią pro­mo­cją. To może kil­ka­krot­nie albo nawet kil­ka­na­ście razy zwięk­szyć obroty. Koniec kil­ku­let­niego zwo­dze­nia i uchy­la­nia się. Wszyst­kie towa­rzy­stwa i orga­ni­za­cje wyści­gowe i hodow­lane powinny się zjed­no­czyć w tej spra­wie, dopro­wa­dzić do roz­mów w mini­ster­stwie i wymóc na Tota­li­za­torze Spor­to­wym wpro­wa­dze­nie zakła­dów do Internetu i odpo­wied­nie roz­pro­pa­go­wa­nie ich w całym kraju. I konieczne jest zro­bie­nie jed­nego wiel­kiego popu­lar­nego zakładu w tygo­dniu, który sku­mu­luje wielką pulę. Czy to kwinta, czy czwórka albo piątka w wie­lo­kon­nym wyścigu, to jest do prze­dys­ku­to­wa­nia. Pula musi dzia­łać na wyobraź­nię i przyciągnąć nowych, nie­dziel­nych gra­czy. Jak w Lotto (w mniej­szej skali) czy na fran­cu­skich wyści­gach, gdzie codzien­nie jest goni­twa z mini­mum 15 końmi, gdzie jest duża gwa­ran­to­wana pula, kumu­la­cje, ogromne wypłaty, gra cały kraj, zakład jest nie­sa­mo­wi­cie rekla­mo­wany i pro­mo­wany. W jed­nej takiej goni­twie bie­gła Testarossa. Pula ponad 4 miliony euro. Były tra­fione 44 piątki po 98 tysięcy euro. W Pol­sce też można to zro­bić, nie na taką skalę, ale na pewno na znacz­nie wyż­szą niż 20 tysięcy zło­tych w kwin­cie, bo to jest pula żało­sna i nikogo nie przy­cią­gnie poza sta­rymi bywal­cami.