Bazire dominator! Polecany

Bardzo długo czekaliśmy na zwycięstwo klaczy w Prix d'Amerique. Równo dwadzieścia lat temu tej sztuki dokonała wielka Moni Maker, poprowadzona do sukcesu przez utalentowanego Jean'a-Michel'a Bazire'a. W ostatnią niedzielę triumfowała kapitalna Belina Josselyn, której partnerował wielki mistrz... Jean-Michel Bazire! To był także pokaz umiejętności trenerskich Francuza: reprezentujące jego stajnię Looking Superb oraz Davidson du Pont zajęły odpowiednio drugą i czwartą lokatę.

Photo: © Filip A. Bagiński Photo: © Filip A. Bagiński Prix de Amerique 2019 – Belina Josselyn [12] & Jean-Michel Bazire

Sam mistrz swój triumf skomentował z typową dla siebie skromnością: – Wierzyłem w nią. Była idealnie przygotowana, ale starałem się tym wszystkim nie ekscytować, ponieważ Prix de Belgique to nie był prawdziwy wyścig – wyjaśnił JMB. Dwa tygodnie wcześniej najlepszy francuski powożący (champion nieprzerwanie od 2000 roku – przyp. autora) przeżył prawdziwą karuzelę nastrojów: najpierw była euforia, kiedy Belina wręcz pofrunęła po zwycięstwo w ostatnim trialu przed klasykiem, którą po kilku minutach zastąpiło wielkie rozczarowanie, kiedy klacz została zdyskwalifikowana. Wychodząc bowiem na prostą finiszową sulka Bazire'a zaczepiła o inny zaprzęg, co komisja sędziowska uznała za rażące przekroczenie przepisów. Moim zdaniem to zdarzenie nie miało wpływu na wynik gonitwy, ale decyzja stewardów pozostała niezmienna. Ponadto, w Belgique zabrakło na starcie Bold Eagle, który wydawał się wracać do wielkiej formy, o czym świadczyła wygrana w Nagrodzie Burgundii. Obraz zaciemnił także ostatni występ broniącego tytułu Readly Express, którego wyraźnie oszczędzał Björn Goop.

Bazire zapisał do wyścigu trzy konie. Belinie partnerowały norweskiej hodowli Looking Superb (w sulce Alexandre Abrivard) oraz dużo lepiej oceniany w stajni Davidson du Pont (Franck Ouvrie), który triumfował w zeszłym roku w dwóch biegach G1 oraz trialowym Grand Prix de Bretagne. JMB zaplanował rozegranie wyścigu niczym cesarz Napoleon bitwę pod Austerlitz. Dość szybko na front wyszedł Davidson du Pont i podyktował mocne tempo, tuż przed Beliną (piąta w dystansie) ustawił się do pomocy Looking Superb. Trzeci był Readly Express, fatalnie przespał start i początek biegu Franck Nivard, przez co Bold Eagle był bardzo daleko za czołówką. Już po biegu realizatorzy pokazali komputerową analizę finiszu, z której wynikało, że na ostatnim zakręcie Bold miał stratę 20 metrów do prowadzących, które szły tempem w granicach 1:08 na kilometr. Komentarz chyba zbędny...

Mniej więcej w połowie dystansu Davidson du Pont jeszcze podkręcił tempo i błyskawicznie zaczął się oddalać od rywali. Widać było wyraźnie, że ten atak kompletnie zaskoczył takiego asa jak Goop. Przez kilka sekund Szwed się wahał: gonić go, czy czekać na spodziewany atak Beliny? Po chwili wybrał to pierwsze rozwiązanie. Dopadł rywala jakieś 200 metrów przed celownikiem. Co z tego, kiedy od pola ruszył Looking Superb, który rozprowadził Belinę. Obydwa konie wpadły na celownik tuż przed Readly Express, z tym że klacz odrobiła na finiszu kilka metrów i jako pierwsza minęła celownik.

Tuż po biegu Goop nie potrafił ukryć żalu: – Oczywiście, że jestem rozczarowany. Zrobiłem doskonały wyścig, a mimo to nie wygrałem. Na początku prostej popełniliśmy błąd i szybka klacz nie dała nam żadnych szans – przyznał szwedzki champion – ale nie czuję się znokautowany, ponieważ Belina jest doskonałym koniem – dodał szybko.

Zabawna sytuacja miała miejsce jeszcze przed gonitwą. Francuska telewizja Equidia pokazała kilkuminutowy filmik przedstawiający karierę Björn'a, sporo było fragmentów prywatnych. Wszytko komentował jeden ze szwedzkich dziennikarzy. Zapytany, jak określić klasę doskonałego powożącego, odparł ze śmiechem. – U nas Bogiem jest Zlatan Ibrahimović. Ale Björn jest Jezusem... Jeszcze milej zrobiło się, kiedy zapytano Goop'a, kogo uważa za najlepszego powożącego na świecie. Szwed od razu wskazał na Bazire'a. Ten natychmiast zrewanżował się wielkiemu rywalowi. Widać było, że obydwaj czują szacunek do siebie. Nic więc dziwnego, że kiedy dekorowano ich na podium, Björn jako pierwszy gratulował wzruszonemu Francuzowi.

Uradowany był także Alexandre Abrivard, który partnerował Looking Superb: – To piękne! Na wirażu powiedziałem sobie: Mogę wygrać! Ale nie jestem zawiedziony. Dla mnie to cudowne chwile – komentował młody Francuz, który zaledwie tydzień wcześniej zwyciężył w Prix de Cornulier, zresztą po raz drugi w karierze. Od ponad roku Alex pracuje dla Bazire'a, co dobrze wpływa zarówno na wyniki stajni, jak i jego sukcesy. Kiedy Abrivard odbierał nagrodę za drugie miejsce, Jean-Michel najpierw ucałował go w czoło, a następnie mocno wyściskał. Absolutnie zasłużenie.

Skoro było o zadowolonych, pora teraz na rozczarowanych. Trener liczonego Propulsion (ostatecznie piąty, tuż przed Bold Eagle) Daniel Reden, pytany o szanse swojego podopiecznego w sprinterskiej Grand Prix de France tylko się skrzywił. – Rewanżu nie będzie. Wracamy do domu, żeby przygotować się do Elitloppet – wyjaśnił szybko. Słabo wyglądały tłumaczenia Franck'a Nivarda: – Na początku to był wyścig szczurów. Nie miałem miejsca i nie zabrałem się do pierwszej linii. Gdybym w dystansie był bliżej, może bym ograł Belinę. Kto wie? Jeszcze mniej konkretnie wypowiadał się właściciel Bold Eagle: – Nie jestem rozczarowany wyścigiem mojego konia. Dziś po prostu coś poszło nie tak. Na tym poziomie nie wybacza się słabości – powiedział Pierre Pilarski. Osobiście sądzę, że Bold Eagle dużo lepiej wypadnie w Grand Prix de France. Pytanie tylko, czy z tym samym powożącym? Mam bowiem wrażenie, że nad głową Nivarda zbierają sie czarne chmury.

Tegoroczna edycja Grand Prix d'Amerique była pokazem siły stajni JMB. Kilkanaście dni wcześniej Bazire po raz 20-ty(!) w karierze zdobył tytuł championa Francji. Po raz czwarty wygrał najważniejszą gonitwę sezonu, w tym po raz drugi jako trener. Po raz pierwszy od 20 lat zwyciężyła klacz. Poprzednio uczyniła to w 1999 roku amerykańska Moni Maker, której także partnerował Jean-Michel.

Na super-klasyk JMB przygotował dwie niespodzianki dla rywali. Po pierwsze, klacz pobiegła bez podków (przećwiczono to wcześniej w Belgique – przyp. autora), co wpłynęło na jej szybkość i zaowocowało czwartym czasem w historii biegu. Po drugie, jej mankamentem było zbyt wysokie wyrzucanie przednich nóg, przez co jej kłus był mniej wydajny. Bazire zmodyfikował uprząż, przez co klacz nie zadziera już zbyt wysoko łba i stawia nieco dłuższe kroki w dystansie. JMB trenuje klacz od wiosny 2015 roku. Zna ją świetnie, ale cały czas szuka rozwiązań, które mają jej pomóc w osiąganiu jeszcze lepszych rezultatów. To jest jego prawdziwa moc...

A przed Beliną, mam nadzieję, jeszcze kolejne wielkie sukcesy. Trudno może w to uwierzyć, ale to dopiero jej drugi wygrany wyścig G1 w życiu... Wierzę, że nie ostatni.

Powtórka Prix de Amerique 2019

Kłus

Bazire dominator!

28 styczeń 2019 | Wyświetleń:428

Galop

Fazza ograł milionerów

08 październik 2018 | Wyświetleń:3399

Wiadomości

VA BANK (IRE) wraca na bieżnię [VIDEO]

25 kwiecień 2018 | Wyświetleń:1281

Europa

Szwedzki mistrz ograł „Monsieur Amerique”

29 styczeń 2018 | Wyświetleń:1008

Hodowla

Przegląd ogierów w Stadninie Koni Moszna

10 styczeń 2018 | Wyświetleń:1236