Polskie konie w szalonej śnieżnej gonitwie, czyli dwóch wariatów na siłę goliatów Polecany

  •   Jerzy Sawka
  • Dział - Galop
  • Wyświetlono 580 razy
  • Skomentuj

Wchodzimy w Białą Dziurę. 15 lutego w szwajcarskiej stolicy sportów zimowych Sankt Moritz będziemy ścigać się na zamarzniętym jeziorze z bardzo dobrymi końmi europejskimi w ekskluzywnym White Turf.

Photo: © Jarosław Zalewski Photo: © Jarosław Zalewski WHITE TURF MEETING W SANKT MORITZ

Szanse mamy Dawidowe. Tego nikt przed nami w Polsce nie robił. Dlaczego więc tam się pchamy? Może to sprawka wrocławskiego ducha, który kazał miastu rywalizować o Expo 2010, a potem 2012? A na pewno to chęć skonfrontowania się ze światem. Szukanie w prawdziwym boju odpowiedzi na pytanie - gdzie jesteśmy z naszymi końmi?

Nie jedziemy tam z polską czołówką, lecz z dwoma walecznymi końmi z Partynic. Sang Jang na pięć gonitw ma na koncie trzy zwycięstwa, przy czym najgorszy swój sezon w roku 2014. Mankind ledwo zdążył zadebiutować. Zajął czwarte miejsce. Nasze konie nigdy nie biegały po śniegu, trenowane są w innym rytmie (w zimie się w Polsce nie biega), przejadą po raz pierwszy w życiu ponad 1000 km, znajdą się w zupełnie innym klimacie.

Ale startujemy także, bo uważamy, że nie wolno nie skorzystać z zaproszenia. Jakbyśmy skrewili, drugiej szansy by nikt nam nie dał. Kiedy zostałem dyrektorem wrocławskich wyścigów, wysłałem listy do około stu torów, głównie Europy, z informacją że mnie i moją ekipę na Partynicach pasjonuje ściganie się na koniach i podobnych nam zapaleńców zapraszamy do siebie. Otrzymałem kilkanaście odpowiedzi, w tym konkretną ofertę współpracy i zaproszenie z Sankt Moritz.

Na początku ekipa na White Turf rysowała się imponująco: sześć koni, pełny bus ludzi. Ale Roman Mateusiak, który miał jechać z dwoma kłusakami, złamał rękę. Normana, klacz Anny Jurksztowicz i Krzesimira Dębskiego złapała kontuzję i wypadła z treningów. Ostatecznie jedziemy tylko z Robertem Świątkiem, trenerem tych dwóch Dawidów.

Jest szansa, że na White Turf pojawi się Krystyna Łukasiewicz, właścicielka Sang Janga i Tomasz Misiak, który ma Mankinda. Tu ważna konstatacja: w tej misji biorą udział dwa prywatne konie, dzięki którym ruszył na Partynicach nowy program właścicielski. Po tej pionierskiej dwójce właścicieli pojawił się u nas Bogusław Linda z Brego, Marek Siudym z Tasmanią oraz Ania Jurksztowicz i Krzesimir Dębski z Normaną.

Całym sercem pragnę oczywiście zwycięstwa naszych koni, ale rozum nie chce zasnąć. Wchodzimy w nieznany świat i ulegamy jego szaleństwu. Kto nie ryzykuje, ten szampana nie zagryza kawiorem. Skaczemy więc w Białą Dziurę. Jak wylądujemy/spadniemy/łupniemy - opowiemy, jak było.

Suplement o naszych rywalach autorstwa Piotra Pękali, specjalisty od wyścigów na wrocławskim torze:

GP Prestige 1900 m - tu biegnie Mankind

Stawka 12 koni: kilka dobrych szwajcarskich, a także jeden brytyjski i jeden niemiecki.

Niemiecki Ciocco Sam wygrał w zeszłym roku dwie gonitwy, w całej karierze ma w dorobku 9 zwycięstw na sumę ponad 21 tysięcy euro. Rok temu ścigał się na śniegu w St. Moritz i był czwarty. 

W tym samym wyścigu drugie miejsce zajął szwajcarski Mont Pelato. Na uwagę zasługują jeszcze kilka tamtejszych koni. Sleeping Giant w zeszłym roku biegał w gonitwach wyższych kategorii, zajmując trzecie i czwarte miejsce, a rok wcześniej w Niemczech odniósł dwa zwycięstwa. Strade Kirk był w sezonie 2014 raz drugi i zajął piąte miejsce w klasycznej gonitwie 2000 Gwinei. Dwa zwycięstwa i jedno drugie miejsce w poprzednim sezonie wywalczyła Indianka, raz pierwszy na celowniku był Master of Optimism. 

Sleeping Giant i brytyjski Al Destoor zapisane zostały również tydzień później do głównego wyścigu mityngu - Gubelin Grosser Preis von St. Moritz z pulą nagród 111.111 franków.

GP des Kantons Graubunden 2700 m płoty - tu biegnie Sang Jang

Stawka 12 koni: szwajcarska czołówka, dwa bardzo dobre czeskie konie, jeden niemiecki, jeden brytyjski.

Czeski Khalshani to jeden z najlepszych tamtejszych koni płotowych, ostatnio w bardzo dobrej formie - pod koniec sezonu 2014 zanotował dwa udane starty we Włoszech: był drugi w Merano i wygrał gonitwę Gran Corsa Siepi di Grosseto. Drugi z czeskich reprezentantów Cruel Mole Joe wygrał w zeszłym roku gonitwę z płotami w Czechach, a w styczniu tego roku ścigał się we włoskiej Pisie (ósmy). Dwa sezony wcześniej jako trzylatek wygrał płaską gonitwę Prix de Longchamps w Monachium. 

Vicomte Alco i Egisto to absolutna czołówka szwajcarskich specjalistów od gonitw skakanych. Vicomte Alco w sezonie 2014 wygrał dwie gonitwy, w tym Grosser Preis der Stadt Zurich i był trzeci w Grosser Preis der Schweiz, przygrywając tylko z końmi francuskimi; w całym sezonie zarobił ponad 35 tysięcy franków. Egisto sezon 2014 zakończył z dorobkiem czterech zwycięstw i trzech drugich miejsc, był też piąty w Grosser Preis der Stadt Zurich i wygrał obie gonitwy z płotami na śniegu w Arosa; suma nagród - ponad 27 tysięcy franków. 

Niemiecki False Economy wygrał jedną gonitwę z płotami, a zanim trafił do Niemiec ścigał się w Irlandii, gdzie odniósł cztery płotowe zwycięstwa; w całej karierze zarobił ponad 74 tysiące euro. 

Brytyjski American Life to weteran torów - 57 startów, 6 zwycięstw i 59 tys. euro uzbieranych z nagród.